Botswana wycieczka do Wodospadu Wiktorii.

Jednym z ciekawszych miejsc, które trzeba zobaczyć, są Wodospady Wiktorii. To cud natury, który w związku ze zmianami klimatycznymi może w końcu całkowicie zniknąć. Warto, więc obejrzeć go na własne oczy, zanim odbiorą go nam kurczące się zasoby wodne. Wodospady są jednym z najbardziej popularnych miejsc odwiedzanych przez turystów, którzy przyjeżdżają do Botswany.

Położenie geograficzne
Na tym etapie, pewnie najbardziej interesuje Cię to, gdzie właściwie są Wodospady Wiktorii. Otóż, leżą one na rzece Zambezi. Dokładnie rzecz biorąc, są na granicy dwóch państw – Zambii i Zimbabwe. Bardzo blisko znajdują się też granice administracyjne trzeciego afrykańskiego państwa, czyli Botswany. Wodospady Wiktorii powstały na skutek przelewania się wody z rzeki do szczelin tektonicznych. Pęknięcia płyt dzielą Afrykę na dwie części i są ciekawostką, która przyciąga turystów.

Botswana wycieczka – jakie są atrakcje?
Teoretycznie Wodospady Wiktorii nie znajdują się na terytorium Botswany. W praktyce odległość od granicy jest tak niewielka, że bez trudu można się do nich udać. Wyjeżdżając z Botswany do Zambii lub Zimbabwe, trzeba opłacić wizę. Można to zrobić już będąc na granicy, bo wszystkie niezbędne dokumenty są wydawane od ręki. Nie musisz, więc spędzać wielu godzin na planowaniu swojego wyjazdu.



Kilka podejść
Do Wodospadów Wiktorii można podejść z kilku stron. Z każdej będzie trochę inny widok oraz dostępne inne atrakcje. Najbardziej popularną z nich i chyba przy okazji najbardziej spektakularną, jest przelecenie się helikopterem nad lustrem wody. Można wtedy podziwiać jego wysokość, refleksy w tafli i mgłę powstałą z niezliczonych miliardów drobnych kropelek. Przy okazji nie ryzykujesz, że się pomoczysz.

Dla miłośników mocnych wrażeń
Jeśli lubisz silne emocje i nie boisz się wyzwań, to możesz spróbować raftingu. To turystyczna odmiana spływu rzecznego. Oczywiście, nie prowadzi się go wodospadem, a rzeką Zambezi, która jak się domyślasz, ma całkiem potężny nurt. Spływ nią należy do najtrudniejszych na świecie… ale podobno warto. Taka przygoda nie jest jednak zabawą dla totalnych amatorów. Powinni decydować się na nią wyłącznie ci, którzy spływali już bardziej cywilizowanymi rzekami np. Dunajcem. Choć, spływ Dunajcem też do najprostszych nie należy.

Super ekstremalne
Jeżeli spływ rwącą rzeką to dla Ciebie za mało… to możesz skoczyć na bungee. Mostek do skoków jest umieszczony na wysokości 110 m. Dookoła huczy woda, wszędzie są krople wody – jak w czasie silnego deszczu. W środku tego wszystkiego znajduje się tylko skoczek i gumowana lina. Pomimo że okoliczności mogą wydawać się przerażające, to każdego roku kilka tysięcy osób bierze byka za rogi i skacze w otchłań. Może też masz ochotę spróbować?



Ciężkie wyzwanie
Warto wiedzieć, że każda wycieczka nad Wodospady Wiktorii to sporo emocji. Woda przelewa się z przeogromnym hukiem. W jej pobliżu nie ma szans na normalną rozmowę, a nawet krzyki są słabo słyszalne. Tubylcom dźwięk ten kojarzył się z grzmotem. W ich języku wodospady nazywane są „mgłą, która grzmi”. Nic w tym dziwnego, bo spadek wody jest w tym miejscu dwukrotnie większy niż spadek Niagary. A przecież to właśnie ją uważa się powszechnie za najwyższy i najpotężniejszy wodospad świata! Wodospady Wiktorii dzielą się na trzy części: Główną, Tęczową oraz Wschodnią. Łączy je to, że w ich okolicy znajduje się roślinność typowa dla lasów deszczowych. Ma to bezpośredni związek z ogromną wilgotnością powietrza. Na wycieczkę dobrze wziąć ze sobą odzież przeciwdeszczową.

Po wycieczce…
Po powrocie do Botswany warto spróbować miejscowych specjałów. Można tu spróbować mięsa antylopy lub robaków. Warto też pamiętać, że kraje afrykańskie cechuje zupełnie inna kultura niż kraje Europy. Najbezpieczniej jest, więc poruszać się z przewodnikiem. Koniecznie musi to być osoba z doświadczeniem, która zna zwyczaje i język tubylców. Tylko w takim towarzystwie wycieczka jest bezpieczna, a turysta może się skupić wyłącznie na podziwianiu dzikiego i egzotycznego piękna Afryki.

Brazylia stolica dawniej i dziś.

Wielu ludzi jest przekonanych, że stolicą Brazylii jest Rio de Janerio. Mogłoby się wydawać, że to oczywiste. Brazylia to karnawał w Rio. Brazylia to monumentalna statua Chrystusa Zbawiciela, która również góruje nad Rio. Jednak to błąd. Rio wcale nie jest najważniejszym miastem tego gorącego kraju. Jest nim Brasilia.

Barwna historia i kilka stolic
Brazylia jest krajem, który podlegał wielu przemianom. Jego historia jest barwna i pełna zwrotów. Jak dotąd już trzecie miasto może pochwalić się mianem stolicy. Warto poświęcić trochę czasu i dowiedzieć się więcej na temat aktualnej i historycznych stolic tego gorącokrwistego narodu.



Brazylia stolica pierwsza – Salvador da Bahia
Najstarszą stolicą kraju jest Salvador da Bahia. Miasto powstało pod wpływem Portugalczyków, którzy zajmowali się w tamtym rejonie uprawą trzciny cukrowej. Do pracy przy niej sprowadzano niewolników z Afryki. Pomimo że od tego czasu minęło już ponad 500 lat, to w mieście wciąż można spotkać potomków tamtych niewolników. Szacuje się, że mogą oni stanowić nawet 80% dzisiejszej populacji miasta. Salvador wykorzystuje swoje czarne korzenie jako jedną z atrakcji przyciągających turystów. Można tutaj posłuchać muzyki granej na żywo na afrykańskich bębnach albo kupić niezwykłe pamiątki. To przedmioty, których nie można dostać w żadnym innym miejscu Brazylii.

Brazylia stolica druga – Rio de Janeiro
Najbardziej znaną stolicą Brazylii jest Rio de Janeiro. To miasto, które większość osób wciąż podaje jako aktualna stolica. Miano to zostało mu odebrane w 1960 roku. Było nią od 1763 roku, czyli przez 103 lata. To niewiele, jeśli porównamy ten wynik choćby z Warszawą, która jest stolicą Polski już od przeszło 420 lat. Rio słynie z wielu hucznych imprez, pięknych tancerek i ludzi obdarzonych wyjątkowym temperamentem. Stolicę przeniesiono z Salvador da Bahia do Rio ze względu na to, że w pobliżu miasta odkryto potężne złoża diamentów i złota. Jak wiadomo, tam gdzie jest bogactwo, pojawiają się też ludzie. Wiele zmian w mieście wywołało też przybycie króla Jana VI, czyli władcy Portugalii. Szukał on schronienia przed nacierającym na jego kraj Napoleonem Bonaparte. Rio de Janeiro musiało przygotować się na przyjęcie króla, więc przeszło serię potężnych modernizacji. Powstały nowe drogi, uczelnie i budynki związane z kulturą. Silną pozycję miasta umocniło też późniejsze zainteresowanie jakie wzbudzały plantacje kawy. Cenne ziarna były wyprawiane w świat właśnie z portu w Rio. Obecnie, miasto pełni funkcję bardzo popularnego kurortu, który przyciąga miliony turystów. Zajmuje też szczególne miejsce w sercach rodowitych Brazylijczyków.



Brazylia stolica trzecia – Brasilia
Pomysł zbudowania nowego miasta, które mogłoby reprezentować cały kraj, powstał już w 1822 roku. W tym samym roku Brazylia odzyskała niepodległość, a nowe i wspaniałe miasto miało być symbolem wszystkiego, czym Brazylia miała się stać zgodnie z wolą jej obywateli. Plany wiele lat dojrzewały. Ostateczny kształt przybrały dopiero w 1960 roku. Brasilia jest dziełem znanych architektów – Lúcio Costy i Oscara Niemeyera, który zaprojektował najważniejsze obiekty w mieście. Pewnym problemem, z którym zmaga się stolica Brazylii jest przeludnienie. Miasto zaplanowano na 500 tysięcy mieszkańców. Obecnie żyje tam cztery razy więcej osób. To spory problem, bo wiąże się też z niedogodnościami oraz powstawaniem dzielnicy slumsów, która może być niebezpieczna.

Stolica bez zabytków
Stolica Brazylii jest też wyjątkowa, bo nie sposób znaleźć w niej zabytków. Miasto powstało późno, więc nie ma w nim żadnych starych kościołów lub budynków użyteczności publicznej. W całym mieście nie ma śladu po niewolniczej historii kraju oraz pozostałości po wpływach kolonistów. Miasto jest za to świetnym miejscem dla miłośników nowoczesnej architektury. Ciekawostką jest pomnik Monumento aos Candangos, który ma upamiętniać budowniczych miasta. Turyści, którzy lubią zwiedzać mogą odwiedzić budynki administracji publicznej wraz z kongresem i futurystyczną katedrę.

Wielkie Zimbabwe – afrykańskie kamienne ruiny.

Afryka swoją barwnością i kulturą przyciąga wszystkich głodnych wrażeń turystów. Jednym z najciekawszych i zyskujących na popularności kraju jest Zimbabwe. Dawna Rodezja położona w południowej Afryce ma do zaoferowania znacznie więcej, niż nam się wydaje. Najważniejszym punktem wycieczki powinno być Wielkie Zimbabwe, czyli kompleks przedeuropejskich ruin. Jakie tajemnice skrywa Dom z kamieni?

Pochodzenie kamiennych ruin

Ten niesamowity kompleks został odkryty przez Adama Randersa. Zorganizował on wyprawę w 1871 roku przy pomocy innego europejskiego podróżnika- Karla Maucha. Warto dodać, że ruiny były znane już wcześniej Portugalczykom, uznali je oni jednak za opuszczone i mało znaczące, więc nie przykładali do tego miejsca wielkiej wagi. Wśród podróżnych z 1871 roku panowało przekonanie, że znaleźli oni biblijny Ofir. Miejsce, z którego sam Salomon sprowadzał złoto lub odnaleźli owiany tajemnicą Punt, miejsce mistycznych wypraw Egipcjan. Jednak żadna z tych wersji nie jest prawdziwa. Obecnie wiadomo, że niemający sobie równych kompleks ruin, został wzniesiony przez przodków plemienia Szon w okresie od między XI a XV wiekiem naszej ery.

Z czego składa się kompleks?

Wielkie Zimbabwe uważane jest największą budowlą okresu przedeuropejskiego, na terenie na południe od równika. Zapierający dech w piersiach kompleks składa się ze świątyni, Akropolu i innych kamiennych budowli, których rozpoznanie spędza archeologom sen z powiek. Wszystkie zostały wzniesione przy użyciu tylko i wyłącznie siły pracy ludzkich rąk. Używano granitowych kostek i cegieł, bez żadnych dodatków i zapraw. Centralny punkt stanowi owalna świątynia otoczona wysokim na 10 metrów murem. Skrywa ona w środku małą wierze i kilka innych wartych zobaczenia obiektów. Kolejnym punktem jest Akropol, góruje on nad resztą kompleksu. Jest położony w skalistym górskim paśmie. Całość dopełniają inne mniejsze i większe kamienne budowle o różnych kształtach. Rozciągają się one na powierzchni około 500 kilometrów kwadratowych. Ciekawostką jest, że odnaleziono tam trwające po dziś dzień figurki ptaków, które posiadały ludzkie części ciała. Plemię Szona z imperium Monomotapa, czyli prawdopodobni twórcy Domu z kamienia, przeżywali rozkwit swojej działalności około XIII wieku naszej ery, natomiast upadek łączony jest z przybyciem do Afryki Portugalczyków w XV wieku naszej ery.

Główna atrakcja turystyczna

Prawdą jest, że turyści tłumnie ściągają do Zimbabwe, by zobaczyć ruiny dawnego królestwa. Opustoszałe dziś miasto, do tej pory skrywa w sobie wiele tajemnic. Wielkie Zimbabwe znajduje się 250 kilometrów od stolicy państwa Harare, ale tylko 25 kilometrów od prowincjonalnego miasteczka Masvingo. Zaledwie 60 tysięczna miejscowość do końca tabliczek wjazdowych jest typowym afrykańskim miastem. Wcale nie wygląda ono na najstarsze kolonialne miasto Zimbabwe, a nikt nie przypuszcza, że tuż za nim rozciąga się kompleks Domu z kamieni, pozostałości wielkiego imperium. Żadna wycieczka do tego kraju, nie może obejść się bez zwiedzenia tych ruin. Prace jako przewodnicy, znalazło tu wielu mieszkańców, którzy wychowywali się w pobliżu kompleksu i spędzali tam swój wolny czas. Warto skorzystać z ich usług, przy zwiedzaniu, opowiedzą nam oni nie jedną legendę i nie jedną ciekawostkę związaną z tym mistycznym miejscem. Warto wiedzieć, że w Wielkim Zimbabwe mieszkała dawna elita. Wyłoniła się ona z typowej wiejskiej społeczności, plemię Szonów było tak naprawdę biedne do czasu, kiedy znalazło swoją szansę i złoża surowców naturalnych. Z czasem zaczęli oni sprawować władze nad znaczną częścią terytorium, a także odbywającym się handlem. Wszystko skończyło się, wraz z przybyciem Portugalczyków, ich ekspansja sprawiła, że z wielkiego imperium, pozostało opuszczone miasto. Z roku na rok upadające coraz bardziej, a jego ruiny są obecnie główną atrakcją turystyczną. Stanowią one też pamiątkę i swoisty dowód na to, że praca ludzkich rąk w porównaniu z niebanalnym intelektem, dają nieograniczone możliwości.

Nieznany kult i brak kości

Jedną z nierozwiązanych tajemnic Wielkiego Zimbabwe jest zagadkowy kult, czczony przez jego dawnych mieszkańców. W ruinach można napotkać steatytowe figurki ptaków, jednak zamiast tradycyjnych łap czy skrzydeł miały one ludzkie dłonie i stopy. Ciekawostką jest, że ten swoisty totem do dziś widnieje na godle Zimbabwe, a jego znaczenie dalej jest nieodszyfrowane. Być może, ma to związek z wyznaniami dawnych mieszkańców? Kolejną zagadką, może być to, że archeolodzy na tym terenie nie odnaleźli żadnych ludzkich szczątek. Przecież mieszkało tam około 20 tysięcy ludzi. Lokalni przewodnicy, wierzą, że miejsce może być przeklęte, gdyż psy trzymają się od niego z daleka, a także uciekają głośno wyjąc. Drugą próbę wyjaśnień oparto o mistycyzm totemów i ich możliwe znaczenie. Być może ludzie wyrzucali szczątki zmarłych na pożarcie ptaków? Stąd też obecność figurek, łączących ciało człowieka i ptaka?. Po dziś dzień próbuje się to tłumaczyć wieloma sposobami, ale tajemnica którą zabrali do grobu mieszkańcy Domu z kamienia, pozostanie bezpieczna na zawsze.

Zimbabwe warto odwiedzić, nie tylko ze względu na różnorodność i kontrasty państwa, ale również po to by przekonać się na własnej skórze, co znaczy tajemnica Domu z kamienia. Koniecznie porozmawiajmy z mieszkańcami Masvingo, znają oni wiele ciekawych legend, które zainteresują niejednego przyjezdnego.

Kenia? Safari! Jak i kiedy najlepiej się wybrać?

Kraje afrykańskie u wielu osób wzbudzają lęk. Są to słuszne obawy, dlatego że nie każde z państw jest bezpieczne. Wjazd do wielu krajów nie jest zalecany, ze względu na toczące się tam działania wojenne. Istnieje jednak kilka miejsc wartych odwiedzenia. Do nich właśnie między innymi należy Kenia. Jest to niezwykle urocze miejsce, z bogatą florą i fauną.  Władze kraju przychyliły się do zaangażowania wielu środków na rozwój turystyki. Tym bardziej coraz więcej ludzi wybiera właśnie ten kierunek jako cel swojego wypoczynku. Jak zaplanować taką podróż? Co warto zobaczyć i czy na pewno ta podróż na pewno jest bezpieczna? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Informacje dla turystów

Pobyt w Kenii wymaga wizy. Dla osób poniżej 16- tego roku życia jest ona darmowa pod warunkiem, że dziecko podróżuje z opiekunem. Dla pozostałych osób koszt zakupu wizy to 50 USD. Można ją zakupić po przylocie na lotnisku lub bezpośrednio na stronie internetowej evisa.go.ke. Lot do Kenii trwa około 10 godzin. Lotniska znajdują się w Mombasie i Narobi. Jeśli planujemy odwiedzić  także inne kraje afrykańskie np. Tanzanię konieczne będzie zaświadczenie o szczepieniu przeciwko żółtej febrze. Natomiast jeśli planujemy odwiedzić tylko Kenię nie potrzebujemy szczepień.

Położenie i klimat

Kenia to egzotyczny kraj położony we wschodniej Afryce nad Oceanem Indyjskim, na równiku. Charakteryzuje ją monsunowy klimat z wyrównanym przebiegiem temperatur w ciągu całego roku. Na wybrzeżach panuje duża wilgotność, w innych regionach kraju jest sucho. Szczyt sezonu przypada na grudzień-marzec. Pora deszczowa zaczyna się w maju i trwa aż do października. Jeśli planujemy odwiedzić Safari, najlepszą porą będzie czerwiec- sierpień, czyli polskie lato. 

Miejsca warte zobaczenia

Nie da się ukryć, że jedną z najwspanialszych atrakcji w Afryce jest Kenia Safari. Widok dzikich zwierząt, które do tej pory mogliśmy zobaczyć tylko o na filmach lub w ZOO z pewnością sprawią, że te wakacje pozostaną w naszej pamięci na bardzo długi czas. Aby odwiedzić to miejsce, w pierwszej kolejności musimy ustalić w którym parku narodowym chcemy je odbyć. W Kenii jest ich kilka. Jeśli Twoim miejscem na wypoczynek są okolice Momabsy, najbliższym parkiem i za zrazem najstarszym jest Park Tsavo. Znajduje się on ok. 50 km na południe od miasta. Asfaltowa droga dzieli park na cześć wschodnią i zachodnią. Jego powierzchnia wynosi 21 000 kilometrów kwadratowych. Ze względu na ogrom obszaru, park charakteryzuje się sporymi kontrastami krajobrazowymi. Nie zabraknie tu widoku wulkanicznych wzgórz czy też równin sawanny. Jest to miejsce, w którym podziwiać można dziką przyrodę. Spotkamy tam słonie, gepardy i bawoły. Wysokie murawy i krzewy, lasy akacjowe czy pasy rzecznej roślinności nie należą tutaj do rzadkości. 

Mniej znanym i zdecydowanie mniejszym parkiem jest Park Narodowy Jeziora Nakuru. To miejsce, w którym królują flamingi. Płytkie jezioro tektoniczne, na którym rozpościera się widok różowych ptaków, stanowi unikalny krajobraz. W szczytowym okresie może przebywać tam do dwóch milionów flamingów. W wodach jezior żyją ryby, skorupiaki i mikroskopijne algi, które stanowią źródło pożywienia dla innych zwierząt. Dopełnieniem atrakcji znajdujących na terenie tego parku jest las wilczomleczy. Rośliny te wyglądem przypominają kaktusy, ale należą do  roślin trujących, dlatego należy się ich wystrzegać. Wymieniając najważniejsze atrakcje tego parku, nie należy zapominać o wodospadzie Makalu. Dla wędrowców lubiących pokonywać szlaki w samotności polecić można trekking do bazy pod Makalu. Podczas zwiedzenia tego miejsca, dreszczyku emocji dostarczyć może widok lwów, lampartów, antylop, gazet i wielu innych gatunków dzikich zwierząt. Niewykluczone, że uda się tam spotkać czarne i białe nosorożce. 

Kolejnym miejscem godnym uwagi jest Park Amboseli. W krajobraz tego miejsca wpisuje się najwyższa góra na świecie-Kilimandżaro. Park słynie z tego, że bez problemu można zbliżyć się do żyjących tam słoni. Urozmaiceniem wśród atrakcji może być możliwość poznania plemienia Masajów i odwiedzenia ich wioski. Oprócz nich teren zamieszkują także osoby z innych części kraju. Teren charakteryzuje system mokradeł. Kwitnie tutaj rozwój turystyki i rolnictwa. Z powodu długich i suchych miesięcy roślinność jest tu rzadka. Amboseli ma podziemne źródło wody. Jest ono przefiltrowane przez tysiące stóp skały wulkanicznej.

O czym  warto pamiętać, wybierając się na Safari?

Do dość oczywistych rzeczy, jakie należy mieć przy sobie, rozpoczynając afrykańską przygodę, należy krem z wysokim filtrem i kapelusz. Ostre słońce potrafi dotkliwie poparzyć ciało. Powinno się, więc stosować ochronę, nawet jeśli wydaję nam się, że przebywamy w miejscach zacienionych. Kolejnym obowiązkowym gadżetem jest lornetka. Musimy pamiętać, że niektóre gatunki zwierząt będziemy mieli możliwość obejrzenia tylko z dużej odległości. Warto byłoby nie przegapić tych widoków. Podczas całej wycieczki przestrzegać trzeba kilku zasad dzikiej przyrody. Pamiętajmy, że pojazd opuszczać można tylko w wyznaczonych miejscach. Zwierzęta w żaden sposób nie mogą być przez nas dokarmiane ani nękane. Zwierzęta, które spotkasz na swoje drodze, zawsze mają pierwszeństwo przed pojazdem. To Ty odwiedzasz ich teren, a nie odwrotnie! 

Hasta la vista! Meksyk wakacje w raju.

Gdybyśmy zapytali statystycznego turystę, z czym kojarzy mu się Meksyk, zapewne usłyszymy jedną z trzech odpowiedzi – kapelusz Sombrero, tortilla Burrito albo znany swego czasu film z Antonio Banderasem w roli głównej, czyli Desperado. Wbrew pozorom, to państwo oferuje podróżnikom znacznie więcej. Nie bądźmy więc statystyczni i przyjrzyjmy się bliżej atrakcjom tego pięknego kraju.

Meksyk w Meksyku – Czyli odwiedzamy stolicę

Stolica Meksyku o tej samej nazwie to olbrzymia aglomeracja miejska. Szacuje się, że zaraz po Tokio, Seulu i Dżakarcie jest największym megalopolis na świecie. Korzenie tego miasta sięgają XIV w., kiedy to Aztekowie osiedlili się w Dolinie Meksykańskiej. Od tego czasu wiele się zmieniło. W Meksyku odnajdziemy wiele obiektów architektonicznych wartych zobaczenia, jak choćby znany Pałac Sztuk Pięknych czy Narodowe Muzeum Antropologiczne (gdzie znajduje się wiele zabytków pozostawionych przez kultury Majów i Azteków). Swoje kroki warto skierować także do ogrodu botanicznego i zoologicznego. Koniecznie musimy obejrzeć także katedrę pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kościół powstał w XVI w., a jego wieże wznoszą się na imponującą wysokość niemal 70 metrów. Stolica to także raj dla miłośników lokalnej kuchni.
Informacja dla miłośników walk byków – W Meksyku znajduje się największa arena do corridy na świecie, Plaza Mexico.

Cuda natury – Kanion Sumidero

Tak naprawdę, prawdziwe piękno Meksyku drzemie w dziełach natury. Jedno z najpiękniejszych miejsc to Kanion Sumidero, którego teren objęty jest ścisłą ochroną, a od 1980 r. znajduje się tam park narodowy. Przyczyn ku temu jest kilka, ale najważniejszą z nich jest obecność wielu zagrożonych wyginięciem gatunków. Przy odrobinie szczęścia natkniemy się tam na krokodyle, oceloty i iguany. Na niebie zaś ujrzymy kołujące sępy, oferujące widok niczym z westernu.


Wehikuł czasu – powrót do starożytności

Będąc w Meksyku, nie sposób ominąć Chichen Itza, jednego z najlepiej zachowanych miast założonych przez Majów jeszcze w IV w. Majestatyczne budowle, jak Świątynia Wojowników, El Castillo czy Grobowiec Kapłana do dzisiaj budzą zachwyt nad kunsztem budowniczych. Cały kompleks znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a od 2007 r. stanowi jeden z siedmiu nowych  cudów świata. Koniecznie trzeba zobaczyć także cenoty – naturale studnie krasowe utworzone w skale wapiennej. Majowie uważali je za święte ze względu na gwarancję dostępności do wody przez cały rok. Kto wie, być może jeśli się w nich wykąpiemy i nas spotka niespodziewane szczęście?

W gnieździe węży

Meksyk może pochwalić się także największym podwodnym muzeum na świecie. Miasto Cancun (jego nazwa w języku Majów oznacza właśnie Gniazdo Węży) stanowi także jeden z najchętniej odwiedzanych przez turystów regionów. To tutaj znajdują się luksusowe ośrodki wypoczynkowe i piękne, piaszczyste plaże. Również miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu znajdą tutaj coś dla siebie – lekcje nurkowania, gra w golfa, korty tenisowe, a w przerwie egzotyczne drinki? Czas poczuć się jak James Bond? Dlaczego nie. Odwiedzając Cancun warto także wybrać się z wycieczką na jedną z położonych niedaleko wysp – Isla Muieres lub Cozumel. Te miejsca to prawdziwe, mikroskopijne raje na ziemi.


Wodospad, jak z bajki

Perełką regionu Chiapas są z kolei wodospady Agua Azul oraz Misol Ha. Niebieski odcień krystalicznie czystej wody wynika z wysokiego nasycenia minerałami, zwłaszcza związkami sodu i magnezu. Planując wycieczkę w ten rejon, warto wstać skoro świt i przyjechać bardzo wcześnie rano. Nie napotkamy wtedy nikogo i będziemy mogli wsłuchać się w otaczającą nas ciszę, przerywaną jedynie przez szum spadającej wody. Kto wie, jakie historie wtedy usłyszymy.


Meksyk – wakacje marzeń?

W tym uroczym kraju każdy odnajdzie coś dla siebie – piaszczyste plaże, egzotyczna przyroda, historia sięgająca starożytności. Południową część Meksyku najlepiej odwiedzać w okresie od grudnia do marca. Wtedy możemy liczyć na słoneczną pogodę i temperatury w okolicach 30 stopni Celsjusza. Trzeba jednak liczyć się z tym, że na czas Bożego Narodzenia i Nowego Roku przypada istne oblężenie turystów. Z kolei północna część Meksyku przywita nas z otwartymi ramionami od marca do września (chociaż ostatnie trzy miesiące na ogół są bardzo upalne, temperatury potrafią przekroczyć nawet czterdzieści kresek).

Co warto wiedzieć, zanim wyjedziemy

Podobnie, jak w wielu innych egzotycznych krajach, także i w Meksyku pilnujemy żołądka i uważamy, na to co jemy i pijemy. Zdecydowanie polecam wodę butelkowaną. Warto nauczyć się, chociaż kilku podstawowych zwrotów po meksykańsku, z pewnością zostanie to docenione przez mieszkańców. Można spotkać się z opinią, że Meksykanie bywają obrażalscy. Tak naprawdę jednak to ludzie bardzo towarzyscy i weseli. Lubią dobrą zabawę, głośną muzykę. Zwyczajowo, pomiędzy godziną 14:00, a 16:00 obowiązuje sjesta. Próżno liczyć, że wtedy coś załatwimy albo zrobimy zakupy. Pozostaje założyć kapelusz z szerokim rondem, zamówić tequilę, położyć się w hamaku i zanucić piosenkę zespołu Los Lobos – Cancion Del Mariachi. W końcu jesteśmy na wakacjach, prawda?

Meksyk to kraj zdecydowanie wart odwiedzenia. I to nie raz. Warto podzielić zwiedzanie go na część północną i południową ze względu na zmieniającą się pogodę. Z całą pewnością dobrze będą się czuli tutaj zarówno miłośnicy miejskiego zgiełku, jak i te osoby, które poszukują kontaktu z naturą albo chcą zetknąć się z echem historii.

Góry Smocze i inne zachwycające krajobrazy RPA.

Pasmo Gór Smoczych to jeden z najbardziej spektakularnych cudów natury Afryki Południowej. Tworzy naturalną granicę między królestwem Lesotho a prowincją KwaZulu-Natal znajdującą się w Republice Południowej Afryki. Całe pasmo ciągnie się na ponad 1000 kilometrów, łącząc ze sobą surowe szczyty gór z dolinami pokrytymi bujną zielenią i zapierającym dech w piersiach horyzontem. Niektóre ze szczytów w tym paśmie osiągają gigantyczne rozmiary. Najwyższy szczyt ma blisko 3500 metrów nad poziomem morza i nosi nazwę Thabana Ntlenyana, co tłumaczy się jako „piękna, mała góra”.  

Dlaczego warto odwiedzić Góry Smocze? 

Góry Smocze przyciągają tysiące turystów rocznie przede wszystkim za sprawą oszałamiających widoków i atrakcji turystycznych. Naturalnie uformowane przełęcze górskie, stoki i doliny pozwoliły na otwarcie licznych szlaków turystycznych, które latem są oblegane przez pasjonatów górskich wędrówek, przejażdżek rowerowych i zdobywania szczytów. Szczególną popularnością wśród turystów cieszy się rezerwat Giant’s Castle (Zamek Olbrzyma). Jest to jeden z sześciu rezerwatów znajdujących się na terenie Parku Narodowego uKhahlamba Drakensberg, będącego częścią Transgranicznego Obszaru Ochrony Przyrody Maloti-Drakensberg i wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 2000 roku. Rezerwat Giant’s Castle został założony w celu ochrony Elandów, największych afrykańskich antylop. Na terenie rezerwatu występuje również orłosęp brodaty – gatunek ptaka drapieżnego zagrożony wyginięciem, którego można obserwować podczas dokarmiania ze specjalnie wyznaczonych do tego kryjówek. Teren obejmujący uKhahlamba Drakensberg Park jest uznawany za najbardziej malowniczą część Gór Smoczych ze względu na otaczający go krajobraz oraz setki malowideł skalnych pokrywających ściany jaskiń. Malowidła te prezentują w głównej mierze historie koczowniczego życia ludu San i przedstawiają zarówno ludzi, zwierzęta, jak i złożone życie duchowe prowadzone tam przez ponad 4000 lat. Szczegółowych informacji na ich temat można uzyskać w znajdujących się na tym terenie muzeach. To jednak niejedyne rzeczy warte zobaczenia. Niesamowite wrażenie robi łańcuch skalny zwany Amfiteatrem, który jest częścią szczytu Mont-aux-Sources (Źródlanej Góry). Łańcuch ten jest długi na 4 kilometry i wysoki na ponad kilometr, a z jego ścian spada kaskadami wodospad Tugela – drugi pod względem wielkości wodospad na świecie.  

Pasmo Gór Smoczych poza wysokimi szczytami posiada też mnóstwo mniejszych gór i podnóży, oszałamiających wodospadów, zachęcających basenów skalnych, górskich potoków i tajemniczych jaskiń. Świeże, górskie powietrze i czyste słońce KwaZulu-Natal również odgrywają ważną rolę w tworzeniu wyjątkowej atmosfery dla tamtejszych turystów, jak i mieszkańców. Ponadto, poza trekkingiem istnieje wiele innych form aktywności, którym można się poddać w rejonie Gór Smoczych, a są to m.in. jazda konna po specjalnie wyznaczonych to tego szlakach, wycieczki baldachimem, spływ górski, windsurfing, zjeżdżanie na linie czy uczęszczanie na zajęcia z miejscowej sztuki i rzemiosła. Bez wątpienia każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

Co więcej, ze względu na zróżnicowanie terenu, klimatu i gleby, Góry Smocze to dom dla bardzo wielu gatunków roślin, z których większość występuje tylko i wyłącznie na ich obszarze. Rośliny te z kolei zapewniają schronienie i pożywienie dla prawie 300 gatunków ptaków, co czyni to miejsce prawdziwym rajem dla miłośników przyrody i obserwatorów ptaków. Między innymi z tego powodu flora Południowej Afryki jest uznawana na najpiękniejszą i najbardziej egzotyczną na świecie.

Kiedy jechać, na ile i gdzie się zatrzymać? 

Za najlepszy czas na wyjazd w Góry Smocze uznaje się miesiące letnie od grudnia do lutego, ponieważ dni są wtedy najdłuższe. Wiąże się to również z tym, że zima w Górach Smoczych jest bardzo zaśnieżona i surowa. Wspinaczka wtedy jest trudna i niebezpieczna, szlaki mogą być zasypane, więc niektóre szczyty pozostają nietknięte z powodu trudnego dostępu. Nie bez powodu góry te są nazywane smoczymi. Odnosi się to do ich zdradliwej natury, która szczególnie zimą może być nieprzewidywalna. 

Biorąc pod uwagę to, jak rozległy jest to obszar nie ma możliwości, aby zobaczyć wszystkie atrakcje w jeden dzień. Jeśli wybieramy się zdobywać szczyty, w zależności od obranego celu wędrówki, teren może być bardziej lub mniej stromy i trudniejszy do przejścia, co wiąże się z dłuższym czasem na dotarcie i powrót. Dlatego wybierając się w Góry Smocze, warto przeznaczyć na to minimum dwa dni. Dla osób, które chcą w pełni docenić walory i rozmaitości oferowane przez ten region, zaleca się dłuższy pobyt. Tamtejszy obóz zapewnia doskonałe zakwaterowanie w przeróżnych formach. W okolicach znajdują się liczne kempingi, hotele, pensjonaty, kwatery prywatne, czy gospodarstwa agroturystyczne. Dobrze wyposażone kempingi zapewniają wygodną bazę wypadową do podziwiania zapierających dech w piersiach krajobrazów. W przypadku wycieczek dłuższymi szlakami górskimi noce mogą być spędzane w jaskiniach.  

Kamienne miasto Stone Town. Zanzibar i jego atrakcje nie tylko w stolicy.

„Ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru” – wielu z nas, czytając te słowa, słyszy zapewne nostalgiczne westchnienie Grzegorza Turnaua, z którego piosenki zacytowany fragment pochodzi. Lądując na tej przepięknej już na pierwszy rzut oka wyspie, zastanawiałem się, czy mój pobyt będzie również na tyle udany, by kiedyś w przyszłości, spędzając wieczór na kanapie przed telewizorem w chłodny, szary i ponury jesienny wieczór, i ja będę podśpiewywał piosenkę pana Turnaua z taką jak on, bezbrzeżną tęsknotą.

Z perspektywy czasu już wiem, że odpowiedź musiała być twierdząca. Od wizyty na Zanzibarze nie minął nawet rok, a piosenkę tą nuciłem wielokrotnie. Ostatnio? Jakieś 5 minut temu.

Lekcja pierwsza – historia i geografia

Tak już mam, że gdziekolwiek po raz pierwszy się udaje, sprawdzam podstawowe informacje o danym kraju, głównie najważniejsze wydarzenia z przeszłości. Nie tylko dlatego, że w czasach szkolnych, po wychowaniu fizycznym, moim ulubionym przedmiotem była historia, ale także dlatego, iż jest to oznaka szacunku dla danego kraju i jego mieszkańców. Pozwala uniknąć problemów, typu palnięcie głupoty, która może nastawić do nas negatywnie ludzi tam mieszkających. Nikt w Polsce nie lubi, kiedy turysta odwiedzający obóz koncentracyjny w Oświęcimiu nazwie go „polskim obozem koncentracyjnym”, prawda?

Krótka lektura przewodnika i już rodzi się pytanie, dla mnie zasadnicze: co to jest Zanzibar? Jako podpowiedź, oto i opcje:

  1. ) autonomiczna część Tanzanii, posiadająca własny parlament, rząd i prezydenta
  2. ) największa wyspa tanzańska, leżąca na Oceanie Indyjskim,
  3. ) trzecie pod względem wielkości miasto Tanzanii, leżące nad Kanałem Zanzibarskim

Jak można się domyślić, wszystkie odpowiedzi są poprawne – Zanzibar to nazwa w pełni suwerennej wewnętrznie części Zjednoczonej Republiki Tanzanii, składającej się z kilkunastu wysp, gdzie największa z nich to Zanzibar, a największy i najludniejszy port tejże – tak, to też jest Zanzibar. To najważniejsze z moich odkryć podczas przygotowań, ciekawa informacja, o której wiedza może się przydać już podczas pierwszych godzin na wyspie – mnogość Zanzibarów rodzi sposobność do zabawnej, sytuacyjnej gry słownej, której nieświadomi turyści mogą stać się ofiarą – próby wmówienia przez tubylców, że jednocześnie jesteś na Zanzibarze, ale także ciągle dzieli Cię od niego kilkadziesiąt kilometrów. Przygotowany zawczasu, nie dałem się nabrać.

Mnie osobiście pozostało tak zaplanować czas, by odwiedzić i doświadczyć tak wiele, jak tylko się da, przez dwa tygodnie pobytu na tej afrykańskiej wyspie.

Zanzibar – miasto na Zanzibarze – wyspie

Port lotniczy znajduje się jedynie kilka kilometrów od największego miasta największej wyspy – dokładnie tak, na Zanzibarze lądujemy mniej niż 10 km od Zanzibaru. To ostatni raz, kiedy użyję tego żartu, obiecuję. Wracając do sedna: nie ma się co dziwić, iż większość turystów pierwszy raz odwiedzających wyspę, to tam stawia swoje pierwsze kroki. Tak też zaczęła się i moja podróż. Taksówkarz wysadził mnie na postoju przy najstarszej części miasta: Stone Town Zanzibar. Tam wszystko się zaczęło, nie tylko dla Freddiego Mercury kilkadziesiąt lat temu, ale dla mnie również w kwietniu 2019 roku  – pierwsze miejsce, które ujrzałem po opuszczeniu taksówki to dom, gdzie w latach 40 XX wieku mieszkał niejaki Farrokh Bulsara – tak pierwotnie nazywał się przyszły wokalista zespołu Queen, urodzony w miejskim szpitalu w Stone Town. Skoro pierwsza atrakcja była tak interesująca, już wiedziałem, iż tak wycieczką  to będzie coś wspaniałego.

Oto najważniejsze, co odkrył przede mną Zanzibar. Tylko kilka sekretów zdradzam, bo najlepiej to się je odkrywa osobiście. Te tutaj to na zachętę:

  • Stone Town – wspomniana już przez mnie najstarsza część miasta zachwyca swoją niezwykłością. To tutaj w przeszłości handlowano niewolnikami na wielką skalę, to tutaj kultura afrykańska mieszała się przez wieki z arabską, europejską i indyjską, co swój wyraz ma szczególnie w budownictwie – chyba każdy możliwy styl jest tam widoczny. Uliczki Stone Town są niezwykle wąskie, niemożliwym jest tam poruszanie się samochodem, przypomina do tego labirynt, w którym można znaleźć dosłownie wszystko, o czy zwiedzający może pomyśleć – zwiedzanie po ciemku, samotnie to chyba najbardziej ekstremalny sport, jaki uprawiałem na Zanzibarze, wymaga on naprawdę stalowych nerwów.
  • Tanzania to państwo bardzo muzułmańskie. O ile Zanzibar uznawany jest za region dość w tej kwestii tolerancyjny, nawet tutaj należy respektować muzułmańskie prawa i zwyczaje, co Europejczykom na wakacjach może czasem sprawić trochę kłopotów. Ciekawostką jest fakt, iż władze Zanzibaru nie zezwoliły na żadne obchody celebrujące Freddiego Mercury – nawet jeśli jeden z najsłynniejszych muzyków w dziejach tu się urodził, pewne etapy jego życia należy zdecydowanie przemilczeć, odmawiając organizacji jakichkolwiek wydarzeń, związanych z tak znanym wokalistą
  • wyspa Zanzibar to nie tylko miasto Zanzibar – ale też Paje, królestwo sportów wodnych, nieważne czy interesuje Cię nurkowanie czy kite surfing, nieważne jaki poziom już reprezentujesz  – tutaj znajdziesz coś dla siebie. To także Jambiani, które oprócz nieziemskich plaż oferuje nocne imprezy w świetle księżyca, gdzie parafrazując tytuł znanego filmu, słowo „skakać” zaczniesz zastępować słowem „tańczyć” – każdej nocy zostajesz świadkiem, że dowolny mieszkaniec Zanzibaru na parkiecie prezentuje się lepiej od Ciebie. To wodne wycieczki, by popływać z delfinami w oceanie, ich naturalnym środowisku lub karmić żółwie, żyjące w rezerwacie na wyspie Prison Island, zbudowanej, by być wiezieniem, w rzeczywistości służącej jako miejsce kwarantanny dla zaraźliwie chorych zanim stała się schroniskiem dla żółwi, znajdując wspaniały cel dla swojej egzystencji.

Wymieniać mógłbym jeszcze naprawdę długo. Wszystkie rzeczy, o których nawet nie wspomniałem, a które trzeba najlepiej będzie doświadczyć osobiście – jak na przykład jedzenie, będące wypadkową różnych kultur i stylów gotowania obecnych tu przez wieki, jak natura, przejawiająca się najdobitniej w pięknie plaż, kolorze i konsystencji piasku oraz temperatura i krystaliczną czystość wody, wyrabianych lokalnie kolorowych i przewiewnych strojów, tak charakterystycznych dla tego regionu, czy wreszcie i przede wszystkim ludzie przeze mnie spotkani – sprawiają, iż znowu nucę. „”Ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru”. Choćby i na 5 minut.

Chiny wycieczka do kraju smoka i pandy.

Chiny imponują całemu światu swoim rozmachem i ambicją. Z roku na rok przybywa tam coraz więcej turystów, których fascynują wielkie miasta z drapaczami chmur, ogromna ilość zabytków i atrakcje przyrodnicze. Chiny to kraj słynący z bogatej i wyjątkowej kultury, medycyny naturalnej i wspaniałej kuchni, znanej także w innych krajach. Kiedyś kraj ten nazywany był „śpiącym smokiem” albo „śpiącym olbrzymem”. Po setkach lat izolacji smok się obudził i to on zaczyna dyktować warunki i kształtować przyszłość świata.

Atrakcje turystyczne Chin

   Chiny posiadają wiele walorów turystycznych. Ponad 50 miejsc wpisanych jest dzisiaj na listę UNESCO czym rzadko który kraj może się pochwalić. Nie sposób zobaczyć wszystkich ciekawych miejsc podczas jednej wycieczki. Chyba że ktoś ma pół roku na zwiedzanie całego kraju. Co warto zobaczyć w Państwie Środka? Oto kilka fascynujących obiektów i miejsc, które koniecznie trzeba wziąć pod uwagę, wybierając się do Chin.

Pekin i Zakazane Miasto

   Chińska nazwa miasta „Beijing” oznacza dosłownie „Północna Stolica”. Jest to miejsce pełne kontrastów, gdzie nowoczesność styka się z historią. Największą atrakcją Pekinu jest oczywiście Zakazane Miasto, które powstało w XV wieku i było kiedyś siedzibą cesarzy. Mieści się w centrum stolicy, a pracowało przy nim milion robotników. Znajduje się tam około 800 wspaniałych pałaców i różnych budowli. Aby zobaczyć te najważniejsze potrzeba kilku godzin zwiedzania. Najpopularniejsza w Zakazanym Mieście jest Świątynia Nieba. Kompleks wpisany został na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 1987 roku. W Pekinie warto zobaczyć także ogromny Plac Tiananmen, Mauzoleum Mao Zedonga, Świątynię Lamajską z przepiękną chińską architekturą, a także Taoistyczną Świątynię Nieba i Letni Pałac cesarzy z wielkimi ogrodami.

Mur Chiński

   Kilkadziesiąt kilometrów od Pekinu znajduje się Wielki Mur Chiński, który należy obecnie do Siedmiu Nowych Cudów Świata. Krańce muru dzieli tysiące kilometrów, a jego budowa trwała około 2000 lat. Konstrukcja miała być częścią potężnego systemu obronnego cesarstwa przed najeźdźcami, ale nigdy nie została ukończona. W czasie największej świetności długość muru wynosiła 10 tysięcy kilometrów. Dzisiaj większa część budowli jest rozebrana, ale odkrywane są coraz to nowe partie i odgałęzienia.

Harbin

   Odwiedzająca Chiny wycieczka z Polski powinna rozważyć wyjazd do miasta o nazwie Harbin, które znajduje się około 1400 kilometrów na północ od Pekinu. Współzałożycielami miasta byli właśnie Polacy. Na przełomie XIX i XX wieku pracowało tam około 7 tysięcy naszych rodaków przy budowie linii kolejowej, która prowadziła z Moskwy do Władywostoku. Wśród Polaków byli nie tylko robotnicy, ale również inżynierzy i technicy kolejowi. Wielu z nich było potomkami zesłańców, którzy zamieszkali na Syberii po powstaniach listopadowym i styczniowym. W Harbinie istniało w 1897 roku Stowarzyszenie „Gospoda Polska”, która kierowało życiem polonijnym. Działało tutaj także Gimnazjum im. Henryka Sienkiewicza do końca II wojny światowej.

Heng Shan

   Heng Shan to jedna z pięciu świętych gór taoizmu, która reprezentuje żywioł ognia. Na jej zboczu zbudowano Wiszący Klasztor. Według legendy żył w tym miejscu smok, który powodował powodzie. To dlatego klasztor wzniesiono tak wysoko. Architektem budowli był prawdopodobnie Gongshu, który należał do najsłynniejszych architektów w historii kraju. Widok świątyni do dzisiaj budzi podziw.   

Armia Terakotowa

   W latach 70-tych XX wieku chińscy chłopi, którzy kopali studnię dokonali niezwykłego odkrycia archeologicznego. Znaleźli tysiące figur przedstawiających żołnierzy wykonanych z terakoty. Znajdują się tam też figury koni i drewniane rydwany. Wszystkie rzeźby różnią się nie tylko strojami, ale również pozami i rysami twarzy. Jest to część wielkiego grobowca cesarza Shi Huangdi. Ponad 8 tysięcy żołnierzy miało strzec władcy po jego śmierci.

Yangshuo

   Jest to prawdopodobnie najbardziej malownicze chińskie miasteczko. Znajduje się na południu kraju. To, co przyciąga turystów to krasowe wzgórza z fantazyjnymi kształtami, które odbijają się w tafli wody. Malarze chińscy wielokrotnie powielali pejzaże tego miejsca i stały się one jednym z najważniejszych symboli Państwa Środka.

Klasztor Shaolin

   Fani chińskich sztuk walki na pewno słyszeli o buddyjskim klasztorze Shaolin, który mieści się niedaleko Luoyangu. Zakonnicy organizują tutaj kursy samoobrony dla ochotników. Klasztor zaczął być znany w Chinach już w VI wieku n.e., kiedy przybył tam indyjski mnich i opracował specjalne ćwiczenia fizyczne dla mnichów, aby dodać im sił po długich medytacjach i nauczyć ich kontroli nad ciałem. Z usług mnichów-wojowników korzystali też cesarze i stali się oni wzorem dla innych klasztorów oraz miłośników walk i żołnierzy. 

Rezerwaty Pandy Wielkiej w Syczuanie

   W Syczuanie znaleźć można kilka rezerwatów, w których żyje panda wielka. Jest to jedno z najrzadszych zwierząt żyjących obecnie na ziemi. Zwierzęta te żyją w lasach bambusowych, a liście bambusów stanowią dla nich główne pożywienie. Dzisiaj w Chinach mieszka około 1800 pand, z czego większość żyje na wolności. Największym skupiskiem biało czarnych niedźwiedzi jest Rezerwat Przyrody Wolong. 

Botswana – safari życia w Delcie Okavango.

Afryka, w podróżniczych książkach zwana także Czarnym Lądem, od zawsze budziła wiele emocji. Zamieszkujący ją ludzie o innym kolorze skóry, kultura tak odmienna od europejskich zwyczajów, niespotykana nigdzie indziej flora i fauna. To wszystko sprawia, że ten kontynent do dziś wydaje się pełen tajemnic, magii i nieodpartego uroku. Kto choć raz w życiu widział Tarzana lub Króla Lwa z pewnością marzył o tym, by ją odwiedzić. Jednym z najpiękniejszych jej zakątków jest Botswana położona w Afryce Południowej, na której terenie znajduje się słynna Delta Okawango i część Kotliny Kalahari – jedne z tych miejsc na Ziemi, które dosłownie tętnią życiem. Udajmy się w ślad za Simbą, Timonem i Pumbą, by poznać Afrykę, jakie nie pokażą nam atlasy.

Odwiedzamy stolicę

Stolicą Botswany jest Gaborone – jednocześnie największe miasto i ważny ośrodek turystyczny. Odnajdziemy w nim wiele zabytków jak choćby Katedrę Chrystusa Króla, pałac Krishna Balaram oraz świątynię Sri Balaji, znane miejsca kultu religijnego. Dla zainteresowanych historią Botswany polecam statuę Trzech Szefów. Jeżeli chcemy się nieco wyciszyć i odświeżyć, warto odwiedzić zakątek poświęcony Krishnie – Iskcon.

W Gaborone oprócz turystyki rozwija się także przemysł samochodowy (odnajdziemy tutaj montownię Chryslera) i rafineryjny. Oczywiście nie brak tutaj również terenów zielonych. Największym zainteresowaniem wśród turystów cieszą się rezerwaty Khutse i Mokolodi. Zdecydowanie warto wybrać się na tamę na rzece Notwane. Obecnie, położony tam zbiornik wodny pełni rolę obszaru przeznaczonego do rekreacji.

Udajemy się w dzicz – Botswana, safari życia

Swe prawdziwe oblicze Botswana pokazuje jednak dopiero wtedy, gdy wyjedziemy z miasta i udamy się w teren. Botswana – safari życia gwarantowane.

Oczywiście tym, co powinniśmy zobaczyć w pierwszej kolejności, jest największa na świecie delta rzeki śródlądowej – Okawango. Obszar, który od 2016 r. znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Zadziwia różnorodnością fauny i flory. Spotkamy tutaj zarówno wylegujące się krokodyle, które tylko czekają na przepływające lwy i lamparty, ale także stada bawołów, a nawet słoni. Na tysiącu malutkich wysepek, które wynurzają się z rzeki mieszka mnóstwo dzikich zwierząt. Teren miejscowego rezerwatu Moremi zamieszkują hipopotami, antylopy gnu, impale i zebry.

Choć w delcie Okawango nie brakuje atrakcji przez cały, okrągły rok, najlepiej odwiedzić ją pomiędzy czerwcem a wrześniem, kiedy poziom wody jest wysoki.

Atrakcją turystyczną są mokoro – pirogi strugane tradycyjnie z pnia drzewa. Kiedyś były wykonywane z kigelii afrykańskiej, ale obecnie zaprzestano tej praktyki, aby zachować jej naturalne drzewostany. Dziś łódki mokoro wykonuje się już z włókien szklanych, ale dla turystów to lepiej – nie muszą obawiać się przecieku wody do łodzi.

Kotlina Kalahari – Wszyscy jesteśmy złączeni w wielkim kręgu życia

Teren kotliny pokrywa przede wszystkim sawanna i suchy las (na południu) oraz pustynia i półpustynia (na północy). Nazywana przez rdzennych mieszkańców, Karahana, co oznacza „teren pełen kamieni, żwiru i piasku” lub „miejsce bez wody”, chociaż wbrew tej nazwie na terenie kotliny możemy podziwiać bogatą florę i faunę. Kotlinę Kalahari przemierzają słonie, antylopy, żyrafy, słonie i wiele innych gatunków poszukujących pożywienia i wody. Do typowej flory, jaką odnajdziemy w kotlinie, należą baobaby oraz wilczomlecz drzewiasty.

Podróż do Afryki, co warto wiedzieć – Garść przydatnych informacji

Jeśli myślimy o realizacji swojego marzenia, warto zadbać o kilka rzeczy, aby na miejscu czuć się bezpiecznie. Przede wszystkim, szczepienia i profilaktyka malaryczna. Skonsultujmy ze specjalistą z zakresu medycyny tropikalnej, przeciwko jakim zagrożeniom powinniśmy się zaszczepić. Nie ograniczajmy się wyłącznie do tych, które są niezbędne, rozważmy także szczepienia zalecane. Pamiętajmy, że poziom opieki medycznej w Afryce odbiega (często znacząco) od tego, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni w Europie. Na europejski poziom świadczenia usług możemy liczyć tylko w stolicy i innych, ważnych ośrodkach turystycznych. Oczywiście za wcześniejszą odpłatnością. Podróżując pomiędzy niedużymi miastami, musimy dysponować dobrze wyposażoną apteczką.

Aby udać się do niektórych krajów Afryki, jak Senegal lub Mauretania musimy zadbać o wizę. Na szczęście obowiązek ten nie dotyczy Botswany pod warunkiem, że przebywamy na jej terenie krócej niż 90 dni.

Niestety na terenie Botswany nie ma agenta polskich ubezpieczycieli. Musimy rozważyć skorzystanie z oferty podmiotu zagranicznego.

Jeśli planujemy poruszać się po Botswanie wynajętym samochodem pamiętajmy o tym, że polskie prawo jazdy jest uznawane jedynie wtedy, gdy posiadamy przy sobie angielskie, poświadczone tłumaczenie dokumentu. W państwie obowiązuje ruch lewostronny.

Nie powinniśmy mieć problemu z wypłatą pieniędzy. Banki i kantory oferują większość znanych walut. W kraju funkcjonuje także sieć bankomatów obsługujących karty VISA.

Kiedy najlepiej odwiedzać Botswanę?

Najlepszą porą, aby odwiedzić Botswanę są miesiące od marca do listopada. Wtedy możemy liczyć na temperatury pomiędzy 20, a 30 stopni Celsjusza oraz stosunkowo niską szansę opadów. Unikajmy podróży w grudniu i styczniu! Wtedy szanse opadów są największe.

Podróż do Afryki to niezapomniane przeżycie. Doznania etniczne, estetyczne i kulinarne pozostaną z nami do końca życia. Są to jednak wyprawy przeznaczone dla doświadczonych podróżników, którym niestraszne są surowe warunki pobytowe lub ryzyko egzotycznej choroby. W zamian za to, z pewnością zobaczymy na własne oczy zwierzęta i roślinność znaną do tej pory wyłącznie z programów Discovery Channel.

Azerbedżan – ludzie, bogactwo kulturowe i kraj kontrastów.

 Azerbejdżan nie należy do najpopularniejszych kierunków wśród Polaków, a szkoda, gdyż jest to kraj, który potrafi oczarować nie jedną osobę. Jeśli już ktoś o nim słyszał, to miało to najczęściej związek z konfliktami z sąsiednim krajem – Armenią. W wielu miejscach w Azerbejdżanie możemy znaleźć bezpieczne obszary. To kraj o niezwykle bogatej kulturze, niezwykłych zabytkach i pięknej przyrodzie. 

   Azerbejdżan znajduje się w Azji Zachodniej na Kaukazie, nad Morzem Kaspijskim. Graniczy z Iranem, Turcją, Armenią, Gruzją i Rosją. Nazwa kraju pochodzi prawdopodobnie od perskiego słowa „Azarabadagan”, co oznacza „kraina wiecznego ognia”. Może mieć to związek z zaratusztrianizmem, który był kiedyś dominującą religią w tym regionie, a jej wyznawcy czcili ogień. Dzisiaj większość mieszkańców wyznaje islam. Zamieszkujący Azerbejdżan ludzie wywodzą się od plemion turkijskich, kaukaskich oraz indoeuropejskich, a posługują się językiem azerskim, który spokrewniony jest najbliżej z językiem tureckim. Jest to państwo, w którym przenikało się wiele różnych kultur. Dzisiaj pozostawiły po sobie niezwykle barwną mozaikę. Jakie miejsca powinien zobaczyć każdy turysta zwiedzający Azerbejdżan? 

Baku – stolica kraju ognia

   Baku to największe miasto w Azerbejdżanie i największy port na Morzu Kaspijskim. Dzisiaj mieszka tu aż 1/4 całej populacji państwa. Nie każdy o tym wie, że w Baku na przełomie XIX i XX wieku zamieszkiwało wielu Polaków. Byli to zesłańcy polityczni oraz uczeni, inżynierowie i architekci, którzy przybyli do tego miejsca ze względu na wielki boom naftowy. To między innymi dzięki naszym rodakom nastąpił gwałtowny rozwój miasta. Do dzisiaj można znaleźć tam kilka budynków zaprojektowanych przez polskich architektów. Są to m.in. budynek Rady Miejskiej wg projektu Józefa Gosławskiego, gmach Narodowej Akademii Nauk i Pałac Murtuzy Muchtarowa wg projektu Józefa Płoszki.

Najpopularniejsze obecnie budynki w Baku, które stały się też wizytówką nowoczesnej stolicy to Flame Towers, czyli „ogniste wieże”. To grupa trzech wieżowców, które kształtem przypominają płomienie. Do najważniejszych zabytków w mieście należy zespół pałacowy Szirwanszachów, pochodzący z XV wieku. Na terenie kompleksu znajduje się wspaniała rezydencja, muzeum, łaźnie i meczet. Zespół budynków wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. W Baku warto również zobaczyć Wzgórze Męczenników, gdzie pochowano 15 tysięcy osób zabitych w walce o niepodległość kraju oraz liczne muzea jak: Państwowe Muzeum Historyczne, Muzeum Miniaturowych Książek, Państwowe Muzeum Sztuki czy Centrum Kultury Heydara Alijewa.

 Park Narodowy Qobustan

   Jest to park narodowy, który znajduje się we wschodniej części kraju i należy do największych atrakcji turystycznych. Teren parku obejmuje liczne wąwozy, pagórki i skały. To, co najbardziej przyciąga zwiedzających to petroglify, czyli rysunki wyryte w skale. Jest tam około 6 tysięcy rysunków przedstawiających ludzi, zwierzęta, bitwy, wojowników, tańce rytualne, walki byków, łodzie z wioślarzami, karawany wielbłądów, słonie i gwiazdy. Najstarsze pochodzą prawdopodobnie sprzed 20 tysięcy lat, a najmłodsze mogą mieć około 5 tysięcy lat. Miejsce znalazło się na liście UNESCO w 2007 roku.  

Yanar Dag

   Około pół godziny drogi na północ od Baku znajduje się Yanar Dag, co oznacza „płonące wzgórze”. W tym niezwykłym miejscu można oglądać płonący ogień na kamieniach i ziemi. Pod powierzchnią znajdują się złoża gazu oraz ropy, a przez szczeliny wydostają się etan i propan. Ulegają one samozapłonowi i tworzą dzięki temu niesamowite płomienie, które widać na zboczach wzgórza. Kiedyś takich miejsc było dużo więcej w Azerbejdżanie, ale zaczęły one zanikać, kiedy w państwie rozwijał się przemysł wydobywania ropy naftowej. Do płonących wzgórz przybywało kiedyś wielu czcicieli ognia z Persji oraz Indii.

Ateszgah

   Jest to dawna świątynia zaratusztrian i hinduistów w miejscowości Surakhany, która znajduje się około 15 kilometrów od Baku. Obecnie mieści się tam muzeum. Obiekt stoi na miejscu, skąd naturalnie wypływał kiedyś gaz ziemny. Płomienie, które wydobywały się z ziemi, były czczone przez wyznawców zaratusztrianizmu. Budowla powstała we wczesnym średniowieczu, ale kiedy kult ognia zanikał wraz z islamizacją Azerbejdżanu, świątynia nie działała przez długi czas. Budowla została jednak przebudowana w XVIII wieku przez hinduistów, a konkretnie przez czcicieli indyjskiego boga Śiwy. Hinduiści zamieszkiwali tereny Kaukazia już w późnym średniowieczu. Znaleźli się tam ze względu na przebiegające w tamtym miejscu szlaki handlowe. Dzięki temu ponownie rozkwitł kult ognia. W drodze z Baku do Surakhany można też zobaczyć pola naftowe.  

Naftalan

   To niewielkie miasto znajdujące się w zachodniej części kraju, a słynie z ropy naftalanowej. W Azerbejdżanie od wieków stosuje się wody mineralne, nafty, a nawet wulkany błotne w celach leczniczych. Ropa naftalanowa była cennym i rzadkim lekiem na Szlaku Jedwabnym. Przybywały tu karawany wielbłądów już w starożytności, a w czasie wojny z Rosją żołnierze japońscy używali maści z nafty do leczenia ran. Do dzisiaj rocznie leczy się tutaj około 20 tysięcy osób. Środek jest stosowany w leczeniu kilkudziesięciu chorób ortopedycznych, neurologicznych, chorób skóry, a także chorób naczyniowych i ginekologicznych. Właściwości naftalanu zostały potwierdzone przez liczne badania naukowe prowadzone przez Azerbejdżański Instytut Naukowo-Badawczy. W 1933 powstało w mieście pierwsze uzdrowisko. Dzisiaj znajduje się tutaj kilka hoteli i sanatoria, a samo miasto ma bardzo ciekawy klimat. Maść z ceną ropą naftalanową najlepiej kupić w aptekach.