Co warto zobaczyć w Nowej Zelandii?

Nowa Zelandia to państwo położone na wyspach leżących na Pacyfiku. Składa się z dwóch dużych wysp i kilkunastu mniejszych. Słynie z pięknych widoków i niezwykłych gatunków roślin i zwierząt, których nie można spotkać nigdzie indziej. Najbliższym jej kontynentem jest Australia, która też ukrywa wiele skarbów. Co warto zobaczyć, odwiedzając Nową Zelandię?

Queenstown
To największe miasto w Nowej Zelandii i jedyne, w którym można mówić o bardzo rozbudowanej bazie noclegowej. Populację miasta ocenia się na mniej niż 11 tysięcy osób. To niezwykle mało, jeśli porównamy tę ilość z europejskimi metropoliami. Queenstown jest traktowana przez Australijczyków i Nowozelandczyków jako kurort narciarski. Równocześnie jest też niezłą bazą wypadową do innych miejscowości i atrakcji turystycznych. Queenstown jest też nieoficjalną stolicą sportów ekstremalnych. Nie są to tanie atrakcje, ale przyciągają wiele osób. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się skoki na bungee np. z mostu Kawaru. To właśnie na nim zorganizowano pierwszy skok za pieniądze. Co ciekawe, firma, która się tym zajęła nadal funkcjonuje w tej samej branży. W mieście można też uprawiać przełajową jazdę na rowerze, zjazdy na linie. Nad miastem góruje wzgórze, na które można wjechać specjalną kolejką lub wejść pieszo. Na szczycie znajduje się punkt widokowy, restauracja, sklep z pamiątkami i taras do wspomnianych już skoków na bungee.

Piękno przyrody
Będąc w Nowej Zelandii, musisz liczyć się z tym, że nie zobaczysz tu zbyt wielu zabytków. Największym skarbem tego kraju jest piękno przyrody. To właśnie ono urzeka wielu turystów i sprawia, że chcą wracać po więcej. Piękno przyrody przyciąga tutaj też filmowców i fotografów. Wiele kinowych hitów zostało zrealizowanych właśnie w tej bajkowej krainie. Do najpopularniejszych należy „Władca Pierścieni”, a przygotowana do niego scenografia jest dostępna dla turystów.



Waimangu
To wulkaniczne wzgórza w okolicy miasta Rotorua. To teren objęty silnym działaniem geotermii. Można, więc zaobserwować parę unoszącą się nad ziemią oraz usłyszeć dźwięk gotującego się błota. Koniecznie trzeba uważać, by nie stanąć w niewłaściwym miejscu i nie poczuć mocy geotermii na sobie samym. Charakterystyczny dla tego miejsca jest też zapach siarki. Wiele osób określa go też jako smród zepsutych jajek. Nie wydaje się to być zbyt apetyczne, ale turystom zdaje się to nie przeszkadzać. Mieszkańcy, z kolei są już przyzwyczajeni do panujących warunków. Ciekawostką są miejsca, w których można zażyć kąpieli w ciepłym błocie. Ma to podobno świetne działanie na skórę.

Góra Cooka
To najwyższy szczyt Nowej Zelandii. Niektórzy himalaiści trenują na nim przed wejściem na Mont Everest. Góra jest niezwykle majestatyczna i potężna. Dla turystów dostępne są trasy trekkingowe. Nie są one jednak przeznaczone dla amatorów i osób bez właściwego ekwipunku. Bez niego, lepiej jest usiąść u stóp góry i w milczeniu przyglądać się lodowcom, które nieuchronnie znikają.



Park Narodowy Tongariro
Przez niego przebiega najpopularniejszy jednodniowy szlak pieszy w Nowej Zelandii. W parku możemy zobaczyć Górę Przeznaczenia… a dokładnie Ngauruhoe. To wzniesienie było inspiracją dla Petera Jacksona i stało się legendarną Górą Przeznaczenia w trylogii „Władcy Pierścieni”. Jej charakterystyczną cechą jest śnieg pokrywający szczyt. Dookoła rośnie wysoka trwa, a dookoła nie widać żadnego człowieka. To wymarzone miejsce na kontemplację piękna przyrody. Wybierając się do Parku Narodowego, warto skorzystać z usług profesjonalnego przewodnika, który szczegółowo opowie o mijanych cudach natury.

Milford Sound
Pod tą nazwą ukrywa się fiord, który śmiało można zaliczyć do najpiękniejszych miejsc na świecie. Krystalicznie czysta woda wpływająca pomiędzy skały i obrośnięte roślinnością wysepki wygląda niesamowicie i aż się prosi by ją sfotografować. W tle widać ośnieżone szczyty. Warto też wiedzieć, że na Milford Sound prowadzi wyjątkowo urokliwa droga. Koniecznie trzeba rozglądać się przez okna samochodu żeby nie przegapić licznych jeziorek i wodospadów. Żeby dokładnie obejrzeć wszystkie te cuda, trzeba by na zawsze przeprowadzić się do Nowej Zelandii.

Japonia bez tajemnic. 5 najciekawszych faktów.

Japonia jest niezwykle ciekawym i interesującym miejscem. Jest bardzo odległa nie tylko geograficznie, lecz również obyczajowo i cywilizacyjnie od Polski. Powoduje to, że jeśli ktoś zastanawia się nad dalekimi wakacjami w Azji, z całą pewnością jednym z pierwszych wyborów będzie właśnie Japonia. Dla Europejczyka jest to kraj fascynujący i dziwny zarazem. Powoduje to, że zanim kupi się bilety do Japonii i spakuje walizki, warto zaczerpnąć na temat tego kraju nieco ciekawych informacji.

Japonia to kraj wulkanów i gór

Gdy ktoś słyszy zwrot Japonia bez tajemnic, z reguły wyobraża sobie, że dotyczy to głównie kultury tego kraju. Tajemnice Japonii lepiej jednak rozwiewać od aspektów geograficznych. większość osób wyobraża sobie, że jest to kraj w większości płaski o tylko nielicznych górach, takich jak np. góra Fuji. Okazuje się jednak, że jest wręcz przeciwnie, ponieważ aż około 70% powierzchni tego kraju to pasma górskie. Mało tego, w Japonii znaleźć można około 200 wulkanów, z czego nawet do 80 jest obecnie czynnych. Oprócz wulkanów w ich okolicy znaleźć można ogromną ilość czynnych gorących źródeł, a także gejzerów. Sprzyja to powstawaniu jednego z najciekawszych bogactw Japonii, czyli licznych kąpielisk, w których obowiązują żelazne zasady etykiety. Przykładowo surowo zabronione jest w nich zakłócanie ciszy, czyli np. używanie telefonów komórkowych lub prowadzenie głośnych rozmów.



Japońska kuchnia

Przeciętny Europejczyk kuchnię japońską kojarzy jedynie z Sushi. Mało tego, wielu z nas uważa, że jest to główny składnik japońskiej kuchni, która oprócz tego dania nie jest zbyt różnorodna. Jest to oczywiście bardzo poważny błąd. Przede wszystkim jedna warto nadmienić, że to, co my jako Europejczycy uważamy za sushi, w Japonii jest czymś zupełnie innym, dlatego tez podczas wizyty w tym kraju poleca się skosztowanie tego dania pod najróżniejszymi postaciami, najlepiej w restauracji, która je podaje na ruchomej taśmie.
Jeśli jednak komuś surowa ryba niespecjalnie pasuje w diecie, powinien spróbować w takim razie takich potraw jak:
– udno, czyli specjalnego makaronu podawanego z bulionem,
– ramen — rosół z dodatkami,
– okonomiyaki — placki z dodatkami.
Odwiedzając Japonię, nie można także nie spróbować sprzedawanych tam słodyczy. Słyną bowiem one z tego, że oferowane są w bardzo nietypowych smakach. W japońskim sklepie spotkać można zatem takie produkty jak guma do żucia z pieprzem, czy też lody z papryką lub o smaku pieczonych skrzydełek kurczaka.

Japonia to kraj pracoholików?

Powszechnie uważa się, że Japonia to kraj, gdzie panuje kult pracy, która często przekładana jest ponad życie rodzinne i osobiste. Jest to oczywiście prawda, lecz nie oddaje w pełni tego, jak poważnie traktowane jest życie zawodowe w Japonii. Młodzi Japończycy już od najmłodszych lat uczeni są, jak bardzo ważne jest wywiązywanie się ze swoich obowiązków oraz sumienne pracowanie i uczenie się. Praca ma w Japonii status nadrzędny, a pracodawcy należy się bezwzględny szacunek. Pracoholizmu doświadcza praktycznie każdy japoński pracownik, a śmierć w wyniku przepracowania nie jest czymś niezwykle rzadkim.



Japoński transport

Z uwagi na swoje ukształtowanie geograficzne, rozwinąć się musiał bardzo szczególny rodzaj transportu. Japonia jest krajem dużym, lecz jednocześnie bardzo długim. Problemem zatem byłby tu tradycyjny samochody transport, ponieważ długość kraju, a także liczne pasma górskie, ograniczają możliwość budowania szybkich dróg i autostrad. Środek transportu musi być zatem bardzo szybki, a jednocześnie pozwalający na małą ilość szlaków. Idealnie w tym, celu sprawdza się super szybka kolej, z której słynie Japonia. Standardem jest, że pociągi docierają do wszystkich większym miast Japonii z niezwykłą prędkością, która wynosi ponad 400 km/h, a także z ogromną punktualnością. Niestety Japonia słynie także z bardzo mocno obciążonej kolei, w której panuje niespotykany nigdzie indziej tłok.

Edukacja w Japonii

Każdy polski uczeń przyzwyczajony jest do 2 miesięcy wakacji oraz ferii zimowych i bożonarodzeniowych. Nauka w Japonii wygląda jednak zupełnie inaczej. Tutaj rok szkolny podzielony jest na 3 semestry, które oddzielone od siebie są zaledwie miesięcznymi wakacjami i łącznie trzema tygodniami ferii.

Zimbabwe ciekawostki i informacje turystyczne.

Afryka jest przeogromnym kontynentem, w skład którego wchodzą niezwykłe kraje. Wielu turystów wybiera jednak tylko te, które są znane i polecane wśród innych osób. Nic zatem dziwnego, że zdecydowanym liderem afrykańskich wakacji są takie kraje jak Egipt, czy też Tunezja. Oprócz jednak nich istnieje jeszcze taki kraj, jak Zimbabwe, który również warto odwiedzić. Jakie są zatem cechy charakterystyczne tego kraju, które powodują, że warto wybrać się tu na wakacje?



Atrakcje turystyczne Zimbabwe

Przeciętny Europejczyk niewiele wie o tym kraju. Wszystko z powodu małego zainteresowania przez biura podróży, które niechętnie organizują tu wycieczki. Wszystko z powodu ogromnej biedy. Jeśli jednak pominąć aspekt ekonomiczny i zamożność Zimbabwe, to okazuje się, że jest to prawdziwy raj na ziemi, w którym znajduje się ogromna ilość przyrodniczych atrakcji turystycznych, a miejsc na nie jest naprawdę sporo, ponieważ swoją powierzchnią Zimbabwe znacznie przekracza powierzchnie polski. Jest to kraj, który przepełniony jest różnymi parkami narodowymi, pięknymi krajobrazami i licznym sawannami, w których w naturalnym środowisku w pełni wolne żyją takie zwierzęta jak lwy, nosorożce, czy też antylopy i słonie. Ten bogaty naturalny i pełny zwierząt świat jest z pewnością największą atrakcją turystyczną tego kraju, która przyciąga olbrzymie ilości turystów.
Zimbabwe to także miejsce, w którym znajduje się jeden z najbardziej kultowych i najlepiej rozpoznawalnych wodospadów na cały świecie. Jest to oczywiście wodospad Wiktorii, który szeroki jest na ponad półtora kilometra, a jego wysokość liczy sobie ponad 100 metrów.
Gdy udać się w dół rzeki od wodospadu Wiktorii, znajdzie się prawdziwy skarb przyrodniczy Zimbabwe, czyli niezwykle malownicze miejsce o nazwie jezioro Kariba, które jest niewielkim morzem śródlądowym otoczonym przez przepiękne malownicze lasy. To właśnie to miejsce przez wielu uważane jest za to, które mogło być biblijnym rajem na ziemi.



Kwestie organizacyjne

Żeby wjechać do Zimbabwe, konieczne jest posiadanie wizy, która kosztuje 30 dolarów i którą można wykupić na miejscu. Językiem urzędowym jest Angielski, co jest bardzo zrozumiałe, w końcu do 17 kwietnia 1980 roku kraj był Brytyjską kolonią. W Zimbabwe obowiązuje jako waluta dolar amerykański oraz juan chiński. W wyniku ogromnej hiperinflacji rząd Zimbabwe musiał porzucić własną walutę, ponieważ stała się ona wręcz śmieciowa, a drukowane banknoty swoimi nominałami sięgały wręcz absurdalności. Szczytem był rok 2009, gdy za jednego amerykańskiego dolara trzeba było zapłacić aż 35 kwadrylionów (sic!) dolarów zimbabweńskich. W wyniku tego niestety ogromna część społeczeństwa stanowią ludzie ubodzy i bezrobotni. Stopień bezrobocia sięga tu aż 90%, co powoduje, że duża część społeczeństwa po prostu żyje w nędzy. Sytuacja do tego stopnia jest zła, że duży brzuch w tym kraju uważany jest za objaw ogromnego bogactwa. Niestety taka sytuacja w kraju jest kolejnym powodem, dla którego cieszyć się on może dużą popularnością turystyczną. Nieziemska wręcz bieda staje się tu atrakcją turystyczną, dla której warto przyjechać ze znacznie zamożniejszych krajów europejskich.

Zimbabwe ciekawostki

Zimbabwe to niezwykły kraj, na którego temat znaleźć można ogromną ilość najróżniejszych ciekawostek i niespotykanych w Polsce i Europie przekonań i tradycji. Przykładowo wielu obywateli tego kraju wierzy, że syreny istnieją i odpowiadają za wiele nieszczęść. Warto przy tym zauważyć, że Zimbabwe to kraj śródlądowym, czyli nieposiadający dostępu do morza. W 2011 roku wprowadzono bardzo dziwny przepis, czyli 40% cła na używaną bieliznę.
Niezwykle ciekawe jest pochodzenie i znaczenie flagi tego kraju. Składa się ona z dużego trójkąta w lewej krawędzi flagi oraz siedmiu pasów, kolejno zielonych, żółtych i czerwonych, w których środku przebiega pas czarny. Czarny pas symbolizuje czarną ludność tubylczą. Pasy czerwone są symbolem przelanej krwi w walce o wolność. Pasy żółte to bogactwo mineralne kraju, a pasy zielone to szacunek do rolnictwa. Trójkąt utrzymany jest w kolorze bieli, która oznaczać ma radość i pokój. Całość zwieńczona jest statuetką ptaka, który jest symbole tego kraju.

Botswana wycieczka do Wodospadu Wiktorii.

Jednym z ciekawszych miejsc, które trzeba zobaczyć, są Wodospady Wiktorii. To cud natury, który w związku ze zmianami klimatycznymi może w końcu całkowicie zniknąć. Warto, więc obejrzeć go na własne oczy, zanim odbiorą go nam kurczące się zasoby wodne. Wodospady są jednym z najbardziej popularnych miejsc odwiedzanych przez turystów, którzy przyjeżdżają do Botswany.

Położenie geograficzne
Na tym etapie, pewnie najbardziej interesuje Cię to, gdzie właściwie są Wodospady Wiktorii. Otóż, leżą one na rzece Zambezi. Dokładnie rzecz biorąc, są na granicy dwóch państw – Zambii i Zimbabwe. Bardzo blisko znajdują się też granice administracyjne trzeciego afrykańskiego państwa, czyli Botswany. Wodospady Wiktorii powstały na skutek przelewania się wody z rzeki do szczelin tektonicznych. Pęknięcia płyt dzielą Afrykę na dwie części i są ciekawostką, która przyciąga turystów.

Botswana wycieczka – jakie są atrakcje?
Teoretycznie Wodospady Wiktorii nie znajdują się na terytorium Botswany. W praktyce odległość od granicy jest tak niewielka, że bez trudu można się do nich udać. Wyjeżdżając z Botswany do Zambii lub Zimbabwe, trzeba opłacić wizę. Można to zrobić już będąc na granicy, bo wszystkie niezbędne dokumenty są wydawane od ręki. Nie musisz, więc spędzać wielu godzin na planowaniu swojego wyjazdu.



Kilka podejść
Do Wodospadów Wiktorii można podejść z kilku stron. Z każdej będzie trochę inny widok oraz dostępne inne atrakcje. Najbardziej popularną z nich i chyba przy okazji najbardziej spektakularną, jest przelecenie się helikopterem nad lustrem wody. Można wtedy podziwiać jego wysokość, refleksy w tafli i mgłę powstałą z niezliczonych miliardów drobnych kropelek. Przy okazji nie ryzykujesz, że się pomoczysz.

Dla miłośników mocnych wrażeń
Jeśli lubisz silne emocje i nie boisz się wyzwań, to możesz spróbować raftingu. To turystyczna odmiana spływu rzecznego. Oczywiście, nie prowadzi się go wodospadem, a rzeką Zambezi, która jak się domyślasz, ma całkiem potężny nurt. Spływ nią należy do najtrudniejszych na świecie… ale podobno warto. Taka przygoda nie jest jednak zabawą dla totalnych amatorów. Powinni decydować się na nią wyłącznie ci, którzy spływali już bardziej cywilizowanymi rzekami np. Dunajcem. Choć, spływ Dunajcem też do najprostszych nie należy.

Super ekstremalne
Jeżeli spływ rwącą rzeką to dla Ciebie za mało… to możesz skoczyć na bungee. Mostek do skoków jest umieszczony na wysokości 110 m. Dookoła huczy woda, wszędzie są krople wody – jak w czasie silnego deszczu. W środku tego wszystkiego znajduje się tylko skoczek i gumowana lina. Pomimo że okoliczności mogą wydawać się przerażające, to każdego roku kilka tysięcy osób bierze byka za rogi i skacze w otchłań. Może też masz ochotę spróbować?



Ciężkie wyzwanie
Warto wiedzieć, że każda wycieczka nad Wodospady Wiktorii to sporo emocji. Woda przelewa się z przeogromnym hukiem. W jej pobliżu nie ma szans na normalną rozmowę, a nawet krzyki są słabo słyszalne. Tubylcom dźwięk ten kojarzył się z grzmotem. W ich języku wodospady nazywane są „mgłą, która grzmi”. Nic w tym dziwnego, bo spadek wody jest w tym miejscu dwukrotnie większy niż spadek Niagary. A przecież to właśnie ją uważa się powszechnie za najwyższy i najpotężniejszy wodospad świata! Wodospady Wiktorii dzielą się na trzy części: Główną, Tęczową oraz Wschodnią. Łączy je to, że w ich okolicy znajduje się roślinność typowa dla lasów deszczowych. Ma to bezpośredni związek z ogromną wilgotnością powietrza. Na wycieczkę dobrze wziąć ze sobą odzież przeciwdeszczową.

Po wycieczce…
Po powrocie do Botswany warto spróbować miejscowych specjałów. Można tu spróbować mięsa antylopy lub robaków. Warto też pamiętać, że kraje afrykańskie cechuje zupełnie inna kultura niż kraje Europy. Najbezpieczniej jest, więc poruszać się z przewodnikiem. Koniecznie musi to być osoba z doświadczeniem, która zna zwyczaje i język tubylców. Tylko w takim towarzystwie wycieczka jest bezpieczna, a turysta może się skupić wyłącznie na podziwianiu dzikiego i egzotycznego piękna Afryki.

Brazylia stolica dawniej i dziś.

Wielu ludzi jest przekonanych, że stolicą Brazylii jest Rio de Janerio. Mogłoby się wydawać, że to oczywiste. Brazylia to karnawał w Rio. Brazylia to monumentalna statua Chrystusa Zbawiciela, która również góruje nad Rio. Jednak to błąd. Rio wcale nie jest najważniejszym miastem tego gorącego kraju. Jest nim Brasilia.

Barwna historia i kilka stolic
Brazylia jest krajem, który podlegał wielu przemianom. Jego historia jest barwna i pełna zwrotów. Jak dotąd już trzecie miasto może pochwalić się mianem stolicy. Warto poświęcić trochę czasu i dowiedzieć się więcej na temat aktualnej i historycznych stolic tego gorącokrwistego narodu.



Brazylia stolica pierwsza – Salvador da Bahia
Najstarszą stolicą kraju jest Salvador da Bahia. Miasto powstało pod wpływem Portugalczyków, którzy zajmowali się w tamtym rejonie uprawą trzciny cukrowej. Do pracy przy niej sprowadzano niewolników z Afryki. Pomimo że od tego czasu minęło już ponad 500 lat, to w mieście wciąż można spotkać potomków tamtych niewolników. Szacuje się, że mogą oni stanowić nawet 80% dzisiejszej populacji miasta. Salvador wykorzystuje swoje czarne korzenie jako jedną z atrakcji przyciągających turystów. Można tutaj posłuchać muzyki granej na żywo na afrykańskich bębnach albo kupić niezwykłe pamiątki. To przedmioty, których nie można dostać w żadnym innym miejscu Brazylii.

Brazylia stolica druga – Rio de Janeiro
Najbardziej znaną stolicą Brazylii jest Rio de Janeiro. To miasto, które większość osób wciąż podaje jako aktualna stolica. Miano to zostało mu odebrane w 1960 roku. Było nią od 1763 roku, czyli przez 103 lata. To niewiele, jeśli porównamy ten wynik choćby z Warszawą, która jest stolicą Polski już od przeszło 420 lat. Rio słynie z wielu hucznych imprez, pięknych tancerek i ludzi obdarzonych wyjątkowym temperamentem. Stolicę przeniesiono z Salvador da Bahia do Rio ze względu na to, że w pobliżu miasta odkryto potężne złoża diamentów i złota. Jak wiadomo, tam gdzie jest bogactwo, pojawiają się też ludzie. Wiele zmian w mieście wywołało też przybycie króla Jana VI, czyli władcy Portugalii. Szukał on schronienia przed nacierającym na jego kraj Napoleonem Bonaparte. Rio de Janeiro musiało przygotować się na przyjęcie króla, więc przeszło serię potężnych modernizacji. Powstały nowe drogi, uczelnie i budynki związane z kulturą. Silną pozycję miasta umocniło też późniejsze zainteresowanie jakie wzbudzały plantacje kawy. Cenne ziarna były wyprawiane w świat właśnie z portu w Rio. Obecnie, miasto pełni funkcję bardzo popularnego kurortu, który przyciąga miliony turystów. Zajmuje też szczególne miejsce w sercach rodowitych Brazylijczyków.



Brazylia stolica trzecia – Brasilia
Pomysł zbudowania nowego miasta, które mogłoby reprezentować cały kraj, powstał już w 1822 roku. W tym samym roku Brazylia odzyskała niepodległość, a nowe i wspaniałe miasto miało być symbolem wszystkiego, czym Brazylia miała się stać zgodnie z wolą jej obywateli. Plany wiele lat dojrzewały. Ostateczny kształt przybrały dopiero w 1960 roku. Brasilia jest dziełem znanych architektów – Lúcio Costy i Oscara Niemeyera, który zaprojektował najważniejsze obiekty w mieście. Pewnym problemem, z którym zmaga się stolica Brazylii jest przeludnienie. Miasto zaplanowano na 500 tysięcy mieszkańców. Obecnie żyje tam cztery razy więcej osób. To spory problem, bo wiąże się też z niedogodnościami oraz powstawaniem dzielnicy slumsów, która może być niebezpieczna.

Stolica bez zabytków
Stolica Brazylii jest też wyjątkowa, bo nie sposób znaleźć w niej zabytków. Miasto powstało późno, więc nie ma w nim żadnych starych kościołów lub budynków użyteczności publicznej. W całym mieście nie ma śladu po niewolniczej historii kraju oraz pozostałości po wpływach kolonistów. Miasto jest za to świetnym miejscem dla miłośników nowoczesnej architektury. Ciekawostką jest pomnik Monumento aos Candangos, który ma upamiętniać budowniczych miasta. Turyści, którzy lubią zwiedzać mogą odwiedzić budynki administracji publicznej wraz z kongresem i futurystyczną katedrę.

Wielkie Zimbabwe – afrykańskie kamienne ruiny.

Afryka swoją barwnością i kulturą przyciąga wszystkich głodnych wrażeń turystów. Jednym z najciekawszych i zyskujących na popularności kraju jest Zimbabwe. Dawna Rodezja położona w południowej Afryce ma do zaoferowania znacznie więcej, niż nam się wydaje. Najważniejszym punktem wycieczki powinno być Wielkie Zimbabwe, czyli kompleks przedeuropejskich ruin. Jakie tajemnice skrywa Dom z kamieni?

Pochodzenie kamiennych ruin

Ten niesamowity kompleks został odkryty przez Adama Randersa. Zorganizował on wyprawę w 1871 roku przy pomocy innego europejskiego podróżnika- Karla Maucha. Warto dodać, że ruiny były znane już wcześniej Portugalczykom, uznali je oni jednak za opuszczone i mało znaczące, więc nie przykładali do tego miejsca wielkiej wagi. Wśród podróżnych z 1871 roku panowało przekonanie, że znaleźli oni biblijny Ofir. Miejsce, z którego sam Salomon sprowadzał złoto lub odnaleźli owiany tajemnicą Punt, miejsce mistycznych wypraw Egipcjan. Jednak żadna z tych wersji nie jest prawdziwa. Obecnie wiadomo, że niemający sobie równych kompleks ruin, został wzniesiony przez przodków plemienia Szon w okresie od między XI a XV wiekiem naszej ery.

Z czego składa się kompleks?

Wielkie Zimbabwe uważane jest największą budowlą okresu przedeuropejskiego, na terenie na południe od równika. Zapierający dech w piersiach kompleks składa się ze świątyni, Akropolu i innych kamiennych budowli, których rozpoznanie spędza archeologom sen z powiek. Wszystkie zostały wzniesione przy użyciu tylko i wyłącznie siły pracy ludzkich rąk. Używano granitowych kostek i cegieł, bez żadnych dodatków i zapraw. Centralny punkt stanowi owalna świątynia otoczona wysokim na 10 metrów murem. Skrywa ona w środku małą wierze i kilka innych wartych zobaczenia obiektów. Kolejnym punktem jest Akropol, góruje on nad resztą kompleksu. Jest położony w skalistym górskim paśmie. Całość dopełniają inne mniejsze i większe kamienne budowle o różnych kształtach. Rozciągają się one na powierzchni około 500 kilometrów kwadratowych. Ciekawostką jest, że odnaleziono tam trwające po dziś dzień figurki ptaków, które posiadały ludzkie części ciała. Plemię Szona z imperium Monomotapa, czyli prawdopodobni twórcy Domu z kamienia, przeżywali rozkwit swojej działalności około XIII wieku naszej ery, natomiast upadek łączony jest z przybyciem do Afryki Portugalczyków w XV wieku naszej ery.

Główna atrakcja turystyczna

Prawdą jest, że turyści tłumnie ściągają do Zimbabwe, by zobaczyć ruiny dawnego królestwa. Opustoszałe dziś miasto, do tej pory skrywa w sobie wiele tajemnic. Wielkie Zimbabwe znajduje się 250 kilometrów od stolicy państwa Harare, ale tylko 25 kilometrów od prowincjonalnego miasteczka Masvingo. Zaledwie 60 tysięczna miejscowość do końca tabliczek wjazdowych jest typowym afrykańskim miastem. Wcale nie wygląda ono na najstarsze kolonialne miasto Zimbabwe, a nikt nie przypuszcza, że tuż za nim rozciąga się kompleks Domu z kamieni, pozostałości wielkiego imperium. Żadna wycieczka do tego kraju, nie może obejść się bez zwiedzenia tych ruin. Prace jako przewodnicy, znalazło tu wielu mieszkańców, którzy wychowywali się w pobliżu kompleksu i spędzali tam swój wolny czas. Warto skorzystać z ich usług, przy zwiedzaniu, opowiedzą nam oni nie jedną legendę i nie jedną ciekawostkę związaną z tym mistycznym miejscem. Warto wiedzieć, że w Wielkim Zimbabwe mieszkała dawna elita. Wyłoniła się ona z typowej wiejskiej społeczności, plemię Szonów było tak naprawdę biedne do czasu, kiedy znalazło swoją szansę i złoża surowców naturalnych. Z czasem zaczęli oni sprawować władze nad znaczną częścią terytorium, a także odbywającym się handlem. Wszystko skończyło się, wraz z przybyciem Portugalczyków, ich ekspansja sprawiła, że z wielkiego imperium, pozostało opuszczone miasto. Z roku na rok upadające coraz bardziej, a jego ruiny są obecnie główną atrakcją turystyczną. Stanowią one też pamiątkę i swoisty dowód na to, że praca ludzkich rąk w porównaniu z niebanalnym intelektem, dają nieograniczone możliwości.

Nieznany kult i brak kości

Jedną z nierozwiązanych tajemnic Wielkiego Zimbabwe jest zagadkowy kult, czczony przez jego dawnych mieszkańców. W ruinach można napotkać steatytowe figurki ptaków, jednak zamiast tradycyjnych łap czy skrzydeł miały one ludzkie dłonie i stopy. Ciekawostką jest, że ten swoisty totem do dziś widnieje na godle Zimbabwe, a jego znaczenie dalej jest nieodszyfrowane. Być może, ma to związek z wyznaniami dawnych mieszkańców? Kolejną zagadką, może być to, że archeolodzy na tym terenie nie odnaleźli żadnych ludzkich szczątek. Przecież mieszkało tam około 20 tysięcy ludzi. Lokalni przewodnicy, wierzą, że miejsce może być przeklęte, gdyż psy trzymają się od niego z daleka, a także uciekają głośno wyjąc. Drugą próbę wyjaśnień oparto o mistycyzm totemów i ich możliwe znaczenie. Być może ludzie wyrzucali szczątki zmarłych na pożarcie ptaków? Stąd też obecność figurek, łączących ciało człowieka i ptaka?. Po dziś dzień próbuje się to tłumaczyć wieloma sposobami, ale tajemnica którą zabrali do grobu mieszkańcy Domu z kamienia, pozostanie bezpieczna na zawsze.

Zimbabwe warto odwiedzić, nie tylko ze względu na różnorodność i kontrasty państwa, ale również po to by przekonać się na własnej skórze, co znaczy tajemnica Domu z kamienia. Koniecznie porozmawiajmy z mieszkańcami Masvingo, znają oni wiele ciekawych legend, które zainteresują niejednego przyjezdnego.

Kenia? Safari! Jak i kiedy najlepiej się wybrać?

Kraje afrykańskie u wielu osób wzbudzają lęk. Są to słuszne obawy, dlatego że nie każde z państw jest bezpieczne. Wjazd do wielu krajów nie jest zalecany, ze względu na toczące się tam działania wojenne. Istnieje jednak kilka miejsc wartych odwiedzenia. Do nich właśnie między innymi należy Kenia. Jest to niezwykle urocze miejsce, z bogatą florą i fauną.  Władze kraju przychyliły się do zaangażowania wielu środków na rozwój turystyki. Tym bardziej coraz więcej ludzi wybiera właśnie ten kierunek jako cel swojego wypoczynku. Jak zaplanować taką podróż? Co warto zobaczyć i czy na pewno ta podróż na pewno jest bezpieczna? Na wszystkie te pytania postaram się odpowiedzieć w tym artykule.

Informacje dla turystów

Pobyt w Kenii wymaga wizy. Dla osób poniżej 16- tego roku życia jest ona darmowa pod warunkiem, że dziecko podróżuje z opiekunem. Dla pozostałych osób koszt zakupu wizy to 50 USD. Można ją zakupić po przylocie na lotnisku lub bezpośrednio na stronie internetowej evisa.go.ke. Lot do Kenii trwa około 10 godzin. Lotniska znajdują się w Mombasie i Narobi. Jeśli planujemy odwiedzić  także inne kraje afrykańskie np. Tanzanię konieczne będzie zaświadczenie o szczepieniu przeciwko żółtej febrze. Natomiast jeśli planujemy odwiedzić tylko Kenię nie potrzebujemy szczepień.

Położenie i klimat

Kenia to egzotyczny kraj położony we wschodniej Afryce nad Oceanem Indyjskim, na równiku. Charakteryzuje ją monsunowy klimat z wyrównanym przebiegiem temperatur w ciągu całego roku. Na wybrzeżach panuje duża wilgotność, w innych regionach kraju jest sucho. Szczyt sezonu przypada na grudzień-marzec. Pora deszczowa zaczyna się w maju i trwa aż do października. Jeśli planujemy odwiedzić Safari, najlepszą porą będzie czerwiec- sierpień, czyli polskie lato. 

Miejsca warte zobaczenia

Nie da się ukryć, że jedną z najwspanialszych atrakcji w Afryce jest Kenia Safari. Widok dzikich zwierząt, które do tej pory mogliśmy zobaczyć tylko o na filmach lub w ZOO z pewnością sprawią, że te wakacje pozostaną w naszej pamięci na bardzo długi czas. Aby odwiedzić to miejsce, w pierwszej kolejności musimy ustalić w którym parku narodowym chcemy je odbyć. W Kenii jest ich kilka. Jeśli Twoim miejscem na wypoczynek są okolice Momabsy, najbliższym parkiem i za zrazem najstarszym jest Park Tsavo. Znajduje się on ok. 50 km na południe od miasta. Asfaltowa droga dzieli park na cześć wschodnią i zachodnią. Jego powierzchnia wynosi 21 000 kilometrów kwadratowych. Ze względu na ogrom obszaru, park charakteryzuje się sporymi kontrastami krajobrazowymi. Nie zabraknie tu widoku wulkanicznych wzgórz czy też równin sawanny. Jest to miejsce, w którym podziwiać można dziką przyrodę. Spotkamy tam słonie, gepardy i bawoły. Wysokie murawy i krzewy, lasy akacjowe czy pasy rzecznej roślinności nie należą tutaj do rzadkości. 

Mniej znanym i zdecydowanie mniejszym parkiem jest Park Narodowy Jeziora Nakuru. To miejsce, w którym królują flamingi. Płytkie jezioro tektoniczne, na którym rozpościera się widok różowych ptaków, stanowi unikalny krajobraz. W szczytowym okresie może przebywać tam do dwóch milionów flamingów. W wodach jezior żyją ryby, skorupiaki i mikroskopijne algi, które stanowią źródło pożywienia dla innych zwierząt. Dopełnieniem atrakcji znajdujących na terenie tego parku jest las wilczomleczy. Rośliny te wyglądem przypominają kaktusy, ale należą do  roślin trujących, dlatego należy się ich wystrzegać. Wymieniając najważniejsze atrakcje tego parku, nie należy zapominać o wodospadzie Makalu. Dla wędrowców lubiących pokonywać szlaki w samotności polecić można trekking do bazy pod Makalu. Podczas zwiedzenia tego miejsca, dreszczyku emocji dostarczyć może widok lwów, lampartów, antylop, gazet i wielu innych gatunków dzikich zwierząt. Niewykluczone, że uda się tam spotkać czarne i białe nosorożce. 

Kolejnym miejscem godnym uwagi jest Park Amboseli. W krajobraz tego miejsca wpisuje się najwyższa góra na świecie-Kilimandżaro. Park słynie z tego, że bez problemu można zbliżyć się do żyjących tam słoni. Urozmaiceniem wśród atrakcji może być możliwość poznania plemienia Masajów i odwiedzenia ich wioski. Oprócz nich teren zamieszkują także osoby z innych części kraju. Teren charakteryzuje system mokradeł. Kwitnie tutaj rozwój turystyki i rolnictwa. Z powodu długich i suchych miesięcy roślinność jest tu rzadka. Amboseli ma podziemne źródło wody. Jest ono przefiltrowane przez tysiące stóp skały wulkanicznej.

O czym  warto pamiętać, wybierając się na Safari?

Do dość oczywistych rzeczy, jakie należy mieć przy sobie, rozpoczynając afrykańską przygodę, należy krem z wysokim filtrem i kapelusz. Ostre słońce potrafi dotkliwie poparzyć ciało. Powinno się, więc stosować ochronę, nawet jeśli wydaję nam się, że przebywamy w miejscach zacienionych. Kolejnym obowiązkowym gadżetem jest lornetka. Musimy pamiętać, że niektóre gatunki zwierząt będziemy mieli możliwość obejrzenia tylko z dużej odległości. Warto byłoby nie przegapić tych widoków. Podczas całej wycieczki przestrzegać trzeba kilku zasad dzikiej przyrody. Pamiętajmy, że pojazd opuszczać można tylko w wyznaczonych miejscach. Zwierzęta w żaden sposób nie mogą być przez nas dokarmiane ani nękane. Zwierzęta, które spotkasz na swoje drodze, zawsze mają pierwszeństwo przed pojazdem. To Ty odwiedzasz ich teren, a nie odwrotnie! 

Hasta la vista! Meksyk wakacje w raju.

Gdybyśmy zapytali statystycznego turystę, z czym kojarzy mu się Meksyk, zapewne usłyszymy jedną z trzech odpowiedzi – kapelusz Sombrero, tortilla Burrito albo znany swego czasu film z Antonio Banderasem w roli głównej, czyli Desperado. Wbrew pozorom, to państwo oferuje podróżnikom znacznie więcej. Nie bądźmy więc statystyczni i przyjrzyjmy się bliżej atrakcjom tego pięknego kraju.

Meksyk w Meksyku – Czyli odwiedzamy stolicę

Stolica Meksyku o tej samej nazwie to olbrzymia aglomeracja miejska. Szacuje się, że zaraz po Tokio, Seulu i Dżakarcie jest największym megalopolis na świecie. Korzenie tego miasta sięgają XIV w., kiedy to Aztekowie osiedlili się w Dolinie Meksykańskiej. Od tego czasu wiele się zmieniło. W Meksyku odnajdziemy wiele obiektów architektonicznych wartych zobaczenia, jak choćby znany Pałac Sztuk Pięknych czy Narodowe Muzeum Antropologiczne (gdzie znajduje się wiele zabytków pozostawionych przez kultury Majów i Azteków). Swoje kroki warto skierować także do ogrodu botanicznego i zoologicznego. Koniecznie musimy obejrzeć także katedrę pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Kościół powstał w XVI w., a jego wieże wznoszą się na imponującą wysokość niemal 70 metrów. Stolica to także raj dla miłośników lokalnej kuchni.
Informacja dla miłośników walk byków – W Meksyku znajduje się największa arena do corridy na świecie, Plaza Mexico.

Cuda natury – Kanion Sumidero

Tak naprawdę, prawdziwe piękno Meksyku drzemie w dziełach natury. Jedno z najpiękniejszych miejsc to Kanion Sumidero, którego teren objęty jest ścisłą ochroną, a od 1980 r. znajduje się tam park narodowy. Przyczyn ku temu jest kilka, ale najważniejszą z nich jest obecność wielu zagrożonych wyginięciem gatunków. Przy odrobinie szczęścia natkniemy się tam na krokodyle, oceloty i iguany. Na niebie zaś ujrzymy kołujące sępy, oferujące widok niczym z westernu.


Wehikuł czasu – powrót do starożytności

Będąc w Meksyku, nie sposób ominąć Chichen Itza, jednego z najlepiej zachowanych miast założonych przez Majów jeszcze w IV w. Majestatyczne budowle, jak Świątynia Wojowników, El Castillo czy Grobowiec Kapłana do dzisiaj budzą zachwyt nad kunsztem budowniczych. Cały kompleks znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a od 2007 r. stanowi jeden z siedmiu nowych  cudów świata. Koniecznie trzeba zobaczyć także cenoty – naturale studnie krasowe utworzone w skale wapiennej. Majowie uważali je za święte ze względu na gwarancję dostępności do wody przez cały rok. Kto wie, być może jeśli się w nich wykąpiemy i nas spotka niespodziewane szczęście?

W gnieździe węży

Meksyk może pochwalić się także największym podwodnym muzeum na świecie. Miasto Cancun (jego nazwa w języku Majów oznacza właśnie Gniazdo Węży) stanowi także jeden z najchętniej odwiedzanych przez turystów regionów. To tutaj znajdują się luksusowe ośrodki wypoczynkowe i piękne, piaszczyste plaże. Również miłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu znajdą tutaj coś dla siebie – lekcje nurkowania, gra w golfa, korty tenisowe, a w przerwie egzotyczne drinki? Czas poczuć się jak James Bond? Dlaczego nie. Odwiedzając Cancun warto także wybrać się z wycieczką na jedną z położonych niedaleko wysp – Isla Muieres lub Cozumel. Te miejsca to prawdziwe, mikroskopijne raje na ziemi.


Wodospad, jak z bajki

Perełką regionu Chiapas są z kolei wodospady Agua Azul oraz Misol Ha. Niebieski odcień krystalicznie czystej wody wynika z wysokiego nasycenia minerałami, zwłaszcza związkami sodu i magnezu. Planując wycieczkę w ten rejon, warto wstać skoro świt i przyjechać bardzo wcześnie rano. Nie napotkamy wtedy nikogo i będziemy mogli wsłuchać się w otaczającą nas ciszę, przerywaną jedynie przez szum spadającej wody. Kto wie, jakie historie wtedy usłyszymy.


Meksyk – wakacje marzeń?

W tym uroczym kraju każdy odnajdzie coś dla siebie – piaszczyste plaże, egzotyczna przyroda, historia sięgająca starożytności. Południową część Meksyku najlepiej odwiedzać w okresie od grudnia do marca. Wtedy możemy liczyć na słoneczną pogodę i temperatury w okolicach 30 stopni Celsjusza. Trzeba jednak liczyć się z tym, że na czas Bożego Narodzenia i Nowego Roku przypada istne oblężenie turystów. Z kolei północna część Meksyku przywita nas z otwartymi ramionami od marca do września (chociaż ostatnie trzy miesiące na ogół są bardzo upalne, temperatury potrafią przekroczyć nawet czterdzieści kresek).

Co warto wiedzieć, zanim wyjedziemy

Podobnie, jak w wielu innych egzotycznych krajach, także i w Meksyku pilnujemy żołądka i uważamy, na to co jemy i pijemy. Zdecydowanie polecam wodę butelkowaną. Warto nauczyć się, chociaż kilku podstawowych zwrotów po meksykańsku, z pewnością zostanie to docenione przez mieszkańców. Można spotkać się z opinią, że Meksykanie bywają obrażalscy. Tak naprawdę jednak to ludzie bardzo towarzyscy i weseli. Lubią dobrą zabawę, głośną muzykę. Zwyczajowo, pomiędzy godziną 14:00, a 16:00 obowiązuje sjesta. Próżno liczyć, że wtedy coś załatwimy albo zrobimy zakupy. Pozostaje założyć kapelusz z szerokim rondem, zamówić tequilę, położyć się w hamaku i zanucić piosenkę zespołu Los Lobos – Cancion Del Mariachi. W końcu jesteśmy na wakacjach, prawda?

Meksyk to kraj zdecydowanie wart odwiedzenia. I to nie raz. Warto podzielić zwiedzanie go na część północną i południową ze względu na zmieniającą się pogodę. Z całą pewnością dobrze będą się czuli tutaj zarówno miłośnicy miejskiego zgiełku, jak i te osoby, które poszukują kontaktu z naturą albo chcą zetknąć się z echem historii.

Góry Smocze i inne zachwycające krajobrazy RPA.

Pasmo Gór Smoczych to jeden z najbardziej spektakularnych cudów natury Afryki Południowej. Tworzy naturalną granicę między królestwem Lesotho a prowincją KwaZulu-Natal znajdującą się w Republice Południowej Afryki. Całe pasmo ciągnie się na ponad 1000 kilometrów, łącząc ze sobą surowe szczyty gór z dolinami pokrytymi bujną zielenią i zapierającym dech w piersiach horyzontem. Niektóre ze szczytów w tym paśmie osiągają gigantyczne rozmiary. Najwyższy szczyt ma blisko 3500 metrów nad poziomem morza i nosi nazwę Thabana Ntlenyana, co tłumaczy się jako „piękna, mała góra”.  

Dlaczego warto odwiedzić Góry Smocze? 

Góry Smocze przyciągają tysiące turystów rocznie przede wszystkim za sprawą oszałamiających widoków i atrakcji turystycznych. Naturalnie uformowane przełęcze górskie, stoki i doliny pozwoliły na otwarcie licznych szlaków turystycznych, które latem są oblegane przez pasjonatów górskich wędrówek, przejażdżek rowerowych i zdobywania szczytów. Szczególną popularnością wśród turystów cieszy się rezerwat Giant’s Castle (Zamek Olbrzyma). Jest to jeden z sześciu rezerwatów znajdujących się na terenie Parku Narodowego uKhahlamba Drakensberg, będącego częścią Transgranicznego Obszaru Ochrony Przyrody Maloti-Drakensberg i wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO w 2000 roku. Rezerwat Giant’s Castle został założony w celu ochrony Elandów, największych afrykańskich antylop. Na terenie rezerwatu występuje również orłosęp brodaty – gatunek ptaka drapieżnego zagrożony wyginięciem, którego można obserwować podczas dokarmiania ze specjalnie wyznaczonych do tego kryjówek. Teren obejmujący uKhahlamba Drakensberg Park jest uznawany za najbardziej malowniczą część Gór Smoczych ze względu na otaczający go krajobraz oraz setki malowideł skalnych pokrywających ściany jaskiń. Malowidła te prezentują w głównej mierze historie koczowniczego życia ludu San i przedstawiają zarówno ludzi, zwierzęta, jak i złożone życie duchowe prowadzone tam przez ponad 4000 lat. Szczegółowych informacji na ich temat można uzyskać w znajdujących się na tym terenie muzeach. To jednak niejedyne rzeczy warte zobaczenia. Niesamowite wrażenie robi łańcuch skalny zwany Amfiteatrem, który jest częścią szczytu Mont-aux-Sources (Źródlanej Góry). Łańcuch ten jest długi na 4 kilometry i wysoki na ponad kilometr, a z jego ścian spada kaskadami wodospad Tugela – drugi pod względem wielkości wodospad na świecie.  

Pasmo Gór Smoczych poza wysokimi szczytami posiada też mnóstwo mniejszych gór i podnóży, oszałamiających wodospadów, zachęcających basenów skalnych, górskich potoków i tajemniczych jaskiń. Świeże, górskie powietrze i czyste słońce KwaZulu-Natal również odgrywają ważną rolę w tworzeniu wyjątkowej atmosfery dla tamtejszych turystów, jak i mieszkańców. Ponadto, poza trekkingiem istnieje wiele innych form aktywności, którym można się poddać w rejonie Gór Smoczych, a są to m.in. jazda konna po specjalnie wyznaczonych to tego szlakach, wycieczki baldachimem, spływ górski, windsurfing, zjeżdżanie na linie czy uczęszczanie na zajęcia z miejscowej sztuki i rzemiosła. Bez wątpienia każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

Co więcej, ze względu na zróżnicowanie terenu, klimatu i gleby, Góry Smocze to dom dla bardzo wielu gatunków roślin, z których większość występuje tylko i wyłącznie na ich obszarze. Rośliny te z kolei zapewniają schronienie i pożywienie dla prawie 300 gatunków ptaków, co czyni to miejsce prawdziwym rajem dla miłośników przyrody i obserwatorów ptaków. Między innymi z tego powodu flora Południowej Afryki jest uznawana na najpiękniejszą i najbardziej egzotyczną na świecie.

Kiedy jechać, na ile i gdzie się zatrzymać? 

Za najlepszy czas na wyjazd w Góry Smocze uznaje się miesiące letnie od grudnia do lutego, ponieważ dni są wtedy najdłuższe. Wiąże się to również z tym, że zima w Górach Smoczych jest bardzo zaśnieżona i surowa. Wspinaczka wtedy jest trudna i niebezpieczna, szlaki mogą być zasypane, więc niektóre szczyty pozostają nietknięte z powodu trudnego dostępu. Nie bez powodu góry te są nazywane smoczymi. Odnosi się to do ich zdradliwej natury, która szczególnie zimą może być nieprzewidywalna. 

Biorąc pod uwagę to, jak rozległy jest to obszar nie ma możliwości, aby zobaczyć wszystkie atrakcje w jeden dzień. Jeśli wybieramy się zdobywać szczyty, w zależności od obranego celu wędrówki, teren może być bardziej lub mniej stromy i trudniejszy do przejścia, co wiąże się z dłuższym czasem na dotarcie i powrót. Dlatego wybierając się w Góry Smocze, warto przeznaczyć na to minimum dwa dni. Dla osób, które chcą w pełni docenić walory i rozmaitości oferowane przez ten region, zaleca się dłuższy pobyt. Tamtejszy obóz zapewnia doskonałe zakwaterowanie w przeróżnych formach. W okolicach znajdują się liczne kempingi, hotele, pensjonaty, kwatery prywatne, czy gospodarstwa agroturystyczne. Dobrze wyposażone kempingi zapewniają wygodną bazę wypadową do podziwiania zapierających dech w piersiach krajobrazów. W przypadku wycieczek dłuższymi szlakami górskimi noce mogą być spędzane w jaskiniach.  

Kamienne miasto Stone Town. Zanzibar i jego atrakcje nie tylko w stolicy.

„Ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru” – wielu z nas, czytając te słowa, słyszy zapewne nostalgiczne westchnienie Grzegorza Turnaua, z którego piosenki zacytowany fragment pochodzi. Lądując na tej przepięknej już na pierwszy rzut oka wyspie, zastanawiałem się, czy mój pobyt będzie również na tyle udany, by kiedyś w przyszłości, spędzając wieczór na kanapie przed telewizorem w chłodny, szary i ponury jesienny wieczór, i ja będę podśpiewywał piosenkę pana Turnaua z taką jak on, bezbrzeżną tęsknotą.

Z perspektywy czasu już wiem, że odpowiedź musiała być twierdząca. Od wizyty na Zanzibarze nie minął nawet rok, a piosenkę tą nuciłem wielokrotnie. Ostatnio? Jakieś 5 minut temu.

Lekcja pierwsza – historia i geografia

Tak już mam, że gdziekolwiek po raz pierwszy się udaje, sprawdzam podstawowe informacje o danym kraju, głównie najważniejsze wydarzenia z przeszłości. Nie tylko dlatego, że w czasach szkolnych, po wychowaniu fizycznym, moim ulubionym przedmiotem była historia, ale także dlatego, iż jest to oznaka szacunku dla danego kraju i jego mieszkańców. Pozwala uniknąć problemów, typu palnięcie głupoty, która może nastawić do nas negatywnie ludzi tam mieszkających. Nikt w Polsce nie lubi, kiedy turysta odwiedzający obóz koncentracyjny w Oświęcimiu nazwie go „polskim obozem koncentracyjnym”, prawda?

Krótka lektura przewodnika i już rodzi się pytanie, dla mnie zasadnicze: co to jest Zanzibar? Jako podpowiedź, oto i opcje:

  1. ) autonomiczna część Tanzanii, posiadająca własny parlament, rząd i prezydenta
  2. ) największa wyspa tanzańska, leżąca na Oceanie Indyjskim,
  3. ) trzecie pod względem wielkości miasto Tanzanii, leżące nad Kanałem Zanzibarskim

Jak można się domyślić, wszystkie odpowiedzi są poprawne – Zanzibar to nazwa w pełni suwerennej wewnętrznie części Zjednoczonej Republiki Tanzanii, składającej się z kilkunastu wysp, gdzie największa z nich to Zanzibar, a największy i najludniejszy port tejże – tak, to też jest Zanzibar. To najważniejsze z moich odkryć podczas przygotowań, ciekawa informacja, o której wiedza może się przydać już podczas pierwszych godzin na wyspie – mnogość Zanzibarów rodzi sposobność do zabawnej, sytuacyjnej gry słownej, której nieświadomi turyści mogą stać się ofiarą – próby wmówienia przez tubylców, że jednocześnie jesteś na Zanzibarze, ale także ciągle dzieli Cię od niego kilkadziesiąt kilometrów. Przygotowany zawczasu, nie dałem się nabrać.

Mnie osobiście pozostało tak zaplanować czas, by odwiedzić i doświadczyć tak wiele, jak tylko się da, przez dwa tygodnie pobytu na tej afrykańskiej wyspie.

Zanzibar – miasto na Zanzibarze – wyspie

Port lotniczy znajduje się jedynie kilka kilometrów od największego miasta największej wyspy – dokładnie tak, na Zanzibarze lądujemy mniej niż 10 km od Zanzibaru. To ostatni raz, kiedy użyję tego żartu, obiecuję. Wracając do sedna: nie ma się co dziwić, iż większość turystów pierwszy raz odwiedzających wyspę, to tam stawia swoje pierwsze kroki. Tak też zaczęła się i moja podróż. Taksówkarz wysadził mnie na postoju przy najstarszej części miasta: Stone Town Zanzibar. Tam wszystko się zaczęło, nie tylko dla Freddiego Mercury kilkadziesiąt lat temu, ale dla mnie również w kwietniu 2019 roku  – pierwsze miejsce, które ujrzałem po opuszczeniu taksówki to dom, gdzie w latach 40 XX wieku mieszkał niejaki Farrokh Bulsara – tak pierwotnie nazywał się przyszły wokalista zespołu Queen, urodzony w miejskim szpitalu w Stone Town. Skoro pierwsza atrakcja była tak interesująca, już wiedziałem, iż tak wycieczką  to będzie coś wspaniałego.

Oto najważniejsze, co odkrył przede mną Zanzibar. Tylko kilka sekretów zdradzam, bo najlepiej to się je odkrywa osobiście. Te tutaj to na zachętę:

  • Stone Town – wspomniana już przez mnie najstarsza część miasta zachwyca swoją niezwykłością. To tutaj w przeszłości handlowano niewolnikami na wielką skalę, to tutaj kultura afrykańska mieszała się przez wieki z arabską, europejską i indyjską, co swój wyraz ma szczególnie w budownictwie – chyba każdy możliwy styl jest tam widoczny. Uliczki Stone Town są niezwykle wąskie, niemożliwym jest tam poruszanie się samochodem, przypomina do tego labirynt, w którym można znaleźć dosłownie wszystko, o czy zwiedzający może pomyśleć – zwiedzanie po ciemku, samotnie to chyba najbardziej ekstremalny sport, jaki uprawiałem na Zanzibarze, wymaga on naprawdę stalowych nerwów.
  • Tanzania to państwo bardzo muzułmańskie. O ile Zanzibar uznawany jest za region dość w tej kwestii tolerancyjny, nawet tutaj należy respektować muzułmańskie prawa i zwyczaje, co Europejczykom na wakacjach może czasem sprawić trochę kłopotów. Ciekawostką jest fakt, iż władze Zanzibaru nie zezwoliły na żadne obchody celebrujące Freddiego Mercury – nawet jeśli jeden z najsłynniejszych muzyków w dziejach tu się urodził, pewne etapy jego życia należy zdecydowanie przemilczeć, odmawiając organizacji jakichkolwiek wydarzeń, związanych z tak znanym wokalistą
  • wyspa Zanzibar to nie tylko miasto Zanzibar – ale też Paje, królestwo sportów wodnych, nieważne czy interesuje Cię nurkowanie czy kite surfing, nieważne jaki poziom już reprezentujesz  – tutaj znajdziesz coś dla siebie. To także Jambiani, które oprócz nieziemskich plaż oferuje nocne imprezy w świetle księżyca, gdzie parafrazując tytuł znanego filmu, słowo „skakać” zaczniesz zastępować słowem „tańczyć” – każdej nocy zostajesz świadkiem, że dowolny mieszkaniec Zanzibaru na parkiecie prezentuje się lepiej od Ciebie. To wodne wycieczki, by popływać z delfinami w oceanie, ich naturalnym środowisku lub karmić żółwie, żyjące w rezerwacie na wyspie Prison Island, zbudowanej, by być wiezieniem, w rzeczywistości służącej jako miejsce kwarantanny dla zaraźliwie chorych zanim stała się schroniskiem dla żółwi, znajdując wspaniały cel dla swojej egzystencji.

Wymieniać mógłbym jeszcze naprawdę długo. Wszystkie rzeczy, o których nawet nie wspomniałem, a które trzeba najlepiej będzie doświadczyć osobiście – jak na przykład jedzenie, będące wypadkową różnych kultur i stylów gotowania obecnych tu przez wieki, jak natura, przejawiająca się najdobitniej w pięknie plaż, kolorze i konsystencji piasku oraz temperatura i krystaliczną czystość wody, wyrabianych lokalnie kolorowych i przewiewnych strojów, tak charakterystycznych dla tego regionu, czy wreszcie i przede wszystkim ludzie przeze mnie spotkani – sprawiają, iż znowu nucę. „”Ach, na plażach, być na plażach Zanzibaru”. Choćby i na 5 minut.